`

Rozpad partii Hołowni nieunikniony? Poseł Lewicy ujawnia zakulisowe szczegóły

2 min. czytania
11.07.2025 15:07
Obserwuj nas na Google

- Myślę, że jeżeli Szymon Hołownia tego nie opanuje, to sukcesywne odchodzenie poszczególnych członków jego klubu jest nieuniknione - powiedział w rozmowie z Interią poseł Tomasz Trela. Poseł Lewicy zdradził również, że część członków Polski 2050 już rozpoczęło sondowanie możliwości przejścia do innych partii.

Partia Szymona Hołowni się rozpadnie?
fot. PAP/Tomasz Gzell

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ilu posłów, zdaniem Treli, rozważa opuszczenie Polski 2050.
  • Do jakich ugrupowań chcieliby odejść.
  • Co było początkiem zamieszania wokół marszałka.

Partia Szymona Hołowni się rozpadnie?

- Zawieszenie pana Tomasza Zimocha, odejście Izabeli Bodnar, ta chwiejność w klubie, ostatnie głosowania. To nie wróży nic dobrego. Myślę, że jeżeli Szymon Hołownia tego nie opanuje, to sukcesywne odchodzenie poszczególnych członków jego klubu jest nieuniknione – powiedział w rozmowie z Interią poseł Lewicy Tomasz Trela, odnosząc się do ostatnich wydarzeń w partii Polska 2050 Szymona Hołowni.

Trela przyznał, że w partii jest wiele osób, które w przeszłości były członkami Platformy Obywatelskiej lub Nowoczesnej i możliwe jest, że będą chciały teraz zgromadzić się wokół Ryszarda Petru, który w ostatnich wywiadach mówił, że jest namawiany, by stworzyć nowe ugrupowanie.

Redakcja poleca

Zdaniem posła Lewicy możliwy jest rozpad Polski 2050. - Nie jest tajemnicą, że niektórzy sondują środowisko Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy. Zawsze jak ugrupowanie ma problemy, członkowie tego ugrupowania zastanawiają się, gdzie by mogli ewentualnie się odnaleźć – powiedział. Zaznaczył, że mowa o kilkunastu osobach.

Hołownia tłumaczy się z rozmów z Kaczyńskim

Zamieszanie wokół marszałka zaczęło się od ujawnienia przez Mariusza Gierszewskiego z Radia ZET i Dominiki Długosz z Newsweeka, że Hołownia w mieszkaniu Adama Bielana spotkał się z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Później lider Polski 2050 przyznał, że było to już drugie spotkanie z liderem największej partii opozycyjnej, ale nie uważał, że takie rozmowy to coś złego. Tłumaczył, że jako marszałek ma obowiązek rozmawiać z przedstawicielem partii, która ma największą liczbę posłów w Sejmie. Jednak część jego partyjnych kolegów, zdaniem Treli, uznało, że było to przekroczenie granicy, stąd niepewna sytuacja całego ugrupowania.

Źródło: Radio ZET/Interia

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET