`

"Wszyscy kłamali", w śmieciarce ktoś widział głowę. Nowe ustalenia po zaginięciu Iwony Wieczorek

Magdalena Kulej
3 min. czytania
02.04.2023 21:38
Obserwuj nas na Google

W materiale "Co mówi nam telefon Iwony Wieczorek?" reporterzy "Superwizjera" omawiają kilka hipotez dotyczących tego, co mogło stać się z zaginioną i wytykają błędy w śledztwie. Z nowych ustaleń wynika, że około 40 świadków, przebadanych wariografem, kłamało. Na tapet brany jest też intrygujący wątek śmieciarzy.

Iwona Wieczorek
fot. Policja

Iwona Wieczorek zniknęła bez śladu prawie 13 lat temu i do tej pory nie udało się ustalić, co w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku stało się z 19-letnią wówczas kobietą. Wiele hipotez w jednej z najgłośniejszych w Polsce spraw kryminalnych wciąż budzi ogromne kontrowersje, kolejnych wciąż przybywa. 

Zdaniem policjantów kluczem do wyjaśnienia sprawy może być analiza tego, co zawiera w sobie telefon zaginionej - z kim rozmawiała, do kogo wysyłała SMS-y, a także od kogo je dostawała. - Gdyby ten telefon się nie rozładował w momencie, kiedy Iwona wracała do domu, pewnie byśmy byli dzisiaj mądrzejsi - mówił reporter "Superwizjera" TVN w nowym materiale "Co mówi nam telefon Iwony Wieczorek?".

Matka Iwony opisywała, że pamięta ostatnią rozmowę z córką. - Mówiła, że bierze kosmetyki, prostownicę i będzie ze znajomymi bawić się na imprezie, ale nie wie, czy wróci do domu, czy będzie nocować u przyjaciółki.

"Wszyscy kłamali"

Reporterzy "Superwizjera", powołując się na informacje od anonimowego śledczego, przekazali, że ok. 40 kluczowych świadków zostało poddanych badaniu wariografem i "wszyscy kłamali". 

Autorzy materiału wytykają liczne błędy śledczych w sprawie poszukiwań zaginionej. - Policjant, który zaraz po zniknięciu Iwony Wieczorek został wysłany, żeby zabezpieczyć monitoring z klatki schodowej jej bloku, wrócił i napisał notatkę, że tam nie ma monitoringu. Po 3 tygodniach, jak się zmieniła ekipa policjantów, pojechali tam jeszcze raz i się okazało, że kamera była - komentował w niedzielę w studiu Dzień Dobry TVN Łukasz Frątczak, współautor reportażu "Superwizjera". Zapisu z monitoringu po takim czasie nie udało się odtworzyć.

Redakcja poleca

Iwona Wieczorek zaginęła, ktoś w śmieciarce zobaczył ludzką głowę

Dziennikarze przypominają, że w sprawie już kilka lat temu pojawił się makabryczny wątek. - Na monitoringach miejskich policjanci i śledczy dopatrzyli się w jednym ujęciu, jak śmieciarka wyjeżdża z parku Reagana, było ujęcie, w którym widać, co się dzieje w środku i dopatrzyli się tam jednej osoby siedzącej i ludzkiej głowy - powiedział w TVN reporter.

Przypomnijmy, w listopadzie 2017 roku detektywi z prywatnej agencji LAMPART opublikowali nagranie, na którym zaprezentowali własną wersję zdarzeń. Przekonywali, że to trzech pracowników firmy sprzątającej porwało Iwonę, a jej ciało wywiozło w pobliże kanałów burzowych. Według dziennikarzy TVN śledczy do dziś nie wyjaśnili tego wątku.

W sprawie wypowiadały się zespoły antropologiczne. Opinie się wykluczały – jeden zespół twierdził, że to mogła być ludzka głowa, drugi kategorycznie zaprzeczał. Funkcjonariusz, z którym rozmawiali dziennikarze "Superwizjera", wskazał, że zatrudniony "specjalista" ustalił, że śmieciarka nie mogła zabrać Iwony.

- Prokuratura przesłuchiwała mnie już dwa razy, a parę dni temu odbyło się trzecie przesłuchanie – mówił "Faktowi" w 2017 r. kierowca śmieciarki, który chciał zachować anonimowość. - Zatrzymywaliśmy śmieciarkę i ładowaliśmy śmieci z pojemników. W tym czasie ona nas mijała. Potem jechaliśmy do kolejnych śmietników i mijaliśmy ją. Nawet na nas nie spojrzała. Była spokojna, na chwilę siadła nawet na ławeczce. Widzieliśmy też człowieka z ręcznikiem, ale nie wzbudzał on żadnych podejrzeń. Wszystko wyglądało normalnie, spokojnie. Nic nie wskazywało na to, że może stać się jej jakakolwiek krzywda - mówił mężczyzna.

Zaginięcie Iwony Wieczorek

Iwona Wieczorek ostatni raz była widziana w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. 19-letnia wtedy dziewczyna po grillowaniu na działce poszła ze znajomymi do sopockiego klubu. Po wyjściu z dyskoteki wracała sama do domu w Gdańsku. Zarejestrowały ją kamery monitoringu w kilku miejscach, jednak dziewczyna nigdy do domu nie dotarła. Przez ponad 12 lat poszukiwań nie udało się trafić na jakikolwiek ślad po niej.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/Superwizjer TVN/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET