"Wszyscy kłamali", w śmieciarce ktoś widział głowę. Nowe ustalenia po zaginięciu Iwony Wieczorek
W materiale "Co mówi nam telefon Iwony Wieczorek?" reporterzy "Superwizjera" omawiają kilka hipotez dotyczących tego, co mogło stać się z zaginioną i wytykają błędy w śledztwie. Z nowych ustaleń wynika, że około 40 świadków, przebadanych wariografem, kłamało. Na tapet brany jest też intrygujący wątek śmieciarzy.
Iwona Wieczorek zniknęła bez śladu prawie 13 lat temu i do tej pory nie udało się ustalić, co w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku stało się z 19-letnią wówczas kobietą. Wiele hipotez w jednej z najgłośniejszych w Polsce spraw kryminalnych wciąż budzi ogromne kontrowersje, kolejnych wciąż przybywa.
Zdaniem policjantów kluczem do wyjaśnienia sprawy może być analiza tego, co zawiera w sobie telefon zaginionej - z kim rozmawiała, do kogo wysyłała SMS-y, a także od kogo je dostawała. - Gdyby ten telefon się nie rozładował w momencie, kiedy Iwona wracała do domu, pewnie byśmy byli dzisiaj mądrzejsi - mówił reporter "Superwizjera" TVN w nowym materiale "Co mówi nam telefon Iwony Wieczorek?".
Matka Iwony opisywała, że pamięta ostatnią rozmowę z córką. - Mówiła, że bierze kosmetyki, prostownicę i będzie ze znajomymi bawić się na imprezie, ale nie wie, czy wróci do domu, czy będzie nocować u przyjaciółki.
"Wszyscy kłamali"
Reporterzy "Superwizjera", powołując się na informacje od anonimowego śledczego, przekazali, że ok. 40 kluczowych świadków zostało poddanych badaniu wariografem i "wszyscy kłamali".
Autorzy materiału wytykają liczne błędy śledczych w sprawie poszukiwań zaginionej. - Policjant, który zaraz po zniknięciu Iwony Wieczorek został wysłany, żeby zabezpieczyć monitoring z klatki schodowej jej bloku, wrócił i napisał notatkę, że tam nie ma monitoringu. Po 3 tygodniach, jak się zmieniła ekipa policjantów, pojechali tam jeszcze raz i się okazało, że kamera była - komentował w niedzielę w studiu Dzień Dobry TVN Łukasz Frątczak, współautor reportażu "Superwizjera". Zapisu z monitoringu po takim czasie nie udało się odtworzyć.
Iwona Wieczorek zaginęła, ktoś w śmieciarce zobaczył ludzką głowę
Dziennikarze przypominają, że w sprawie już kilka lat temu pojawił się makabryczny wątek. - Na monitoringach miejskich policjanci i śledczy dopatrzyli się w jednym ujęciu, jak śmieciarka wyjeżdża z parku Reagana, było ujęcie, w którym widać, co się dzieje w środku i dopatrzyli się tam jednej osoby siedzącej i ludzkiej głowy - powiedział w TVN reporter.
Przypomnijmy, w listopadzie 2017 roku detektywi z prywatnej agencji LAMPART opublikowali nagranie, na którym zaprezentowali własną wersję zdarzeń. Przekonywali, że to trzech pracowników firmy sprzątającej porwało Iwonę, a jej ciało wywiozło w pobliże kanałów burzowych. Według dziennikarzy TVN śledczy do dziś nie wyjaśnili tego wątku.
W sprawie wypowiadały się zespoły antropologiczne. Opinie się wykluczały – jeden zespół twierdził, że to mogła być ludzka głowa, drugi kategorycznie zaprzeczał. Funkcjonariusz, z którym rozmawiali dziennikarze "Superwizjera", wskazał, że zatrudniony "specjalista" ustalił, że śmieciarka nie mogła zabrać Iwony.
- Prokuratura przesłuchiwała mnie już dwa razy, a parę dni temu odbyło się trzecie przesłuchanie – mówił "Faktowi" w 2017 r. kierowca śmieciarki, który chciał zachować anonimowość. - Zatrzymywaliśmy śmieciarkę i ładowaliśmy śmieci z pojemników. W tym czasie ona nas mijała. Potem jechaliśmy do kolejnych śmietników i mijaliśmy ją. Nawet na nas nie spojrzała. Była spokojna, na chwilę siadła nawet na ławeczce. Widzieliśmy też człowieka z ręcznikiem, ale nie wzbudzał on żadnych podejrzeń. Wszystko wyglądało normalnie, spokojnie. Nic nie wskazywało na to, że może stać się jej jakakolwiek krzywda - mówił mężczyzna.
Zaginięcie Iwony Wieczorek
Iwona Wieczorek ostatni raz była widziana w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. 19-letnia wtedy dziewczyna po grillowaniu na działce poszła ze znajomymi do sopockiego klubu. Po wyjściu z dyskoteki wracała sama do domu w Gdańsku. Zarejestrowały ją kamery monitoringu w kilku miejscach, jednak dziewczyna nigdy do domu nie dotarła. Przez ponad 12 lat poszukiwań nie udało się trafić na jakikolwiek ślad po niej.
RadioZET.pl/Superwizjer TVN/Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET