Uchodźcy we Francji. Wojsko musi pomóc w zaprowadzeniu porządku

Burmistrz Calais we Francji jest zmuszona do poproszenia wojska o pomoc przy zaprowadzaniu porządku w mieście. - Sytuacja jest nie do zniesienia - mówi Natacha Bouchart we francuskiej telewizji publicznej.

Miejscowe siły porządkowe nie dają sobie rady z zapewnieniem bezpieczeństwa mieszkańcom.

Calais jest wręcz oblężone przez uchodźców. Kilka tysiecy ludzi koczuje w obozie dla migrantów, ale ich celem jest przedostanie się do Wielkiej Brytanii.

- To sytuacja ekstremalna, która jest kompletnie nie do przyjęcia. Prowokuje wiele pytań, na które nie ma odpowiedzi. Jesteśmy zmuszeni kolejny raz domagać się wsparcia wojska - przekonuje burmistrz Bouchart.

Uchodźcy mieszkają w skleconym naprędce miasteczku, zwanym przez lokalną społeczność Calais dżunglą.

Mieszkańcy czują się coraz bardziej zagrożeni. Boją się też kierowcy ciężarówek. Ich samochody są atakowane przez uchodźców zdesperowanych, by dostać się do Wielkiej Brytanii. Za przewiezienie nielegalnego emigranta do Anglii grożą wysokie kary (nawet kilkanaście tysięcy funtów). Wielu kierowców wwozi uchodźców na Wyspy bez świadomości, że pomagają im przekroczyć granicę.

Calais to portowe miasto we Francji, z którego brzegu widać Wielką Brytanię. W pobliżu 70-tysięcznego miasta zaczyna się też kanał La Manche, który łączy Anglię z Europą.

Radio ZET/ŁS

Więcej: