Zamknij

Prof. Robert Flisiak: 3 dawka szczepionki zniweluje ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19

Jakub Plecha
23.09.2021 17:24

- Wprowadzenie 3 dawki szczepionki przeciwko koronawirusowi to jest dobry ruch. Eksperci i członkowie Rady Medycznej dopominali się o to od dłuższego czasu. Osoby powyżej 50 roku życia są w grupie zwiększonego ryzyka zagrożenia życia związanego z zakażeniem COVID-19 - mówił w Radiu ZET prof. Robert Flisiak. Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych podkreślił, że dzięki tzw. dawce przypominającej zniweluje ryzyko ciężkiego przebiegu koronawirusa i osoby zakażone nawet nie trafią do szpitali.

Od jutra rusza rejestracja na trzecią dawkę szczepionki przeciwko COVID-19. Mogą ją przyjmować również medycy, prof. Rober Flisiak przyznał, że dzięki temu rozwiązaniu będą bezpieczniejsi. - Praca, którą wykonujemy wiąże się z częstymi kontaktami z ludźmi, co powoduje ryzyko zakażenia. Wyłączenie personelu medycznego w okresie, gdy jest zwiększony nacisk na placówki opieki zdrowotnej, przenosi się na trudniejszy dostęp do medyków - przyznał gość Radia ZET.

Prof. Robert Flisiak podkreślił, że zaszczepienie się inną szczepionką, niż dotychczas jest bezpieczne. - To pokazują badania. Nie ma w tym nic złego jeżeli po standardowej szczepionce, pacjent otrzyma szczepionkę mRNA [innej firmy - red.]. Wiele osób, które przyjęły preparat Astra-Zeneka nawet się o to dopominały. Badania dowiodły, że mieszanie szczepionek daje bardzo skuteczny wzrost liczby przeciwciał - podkreślił epidemiolog.

Pytany przez Beatę Tadlę o możliwość szczepienia dzieci od 5. roku życia, odpowiedział: “Ta rekomendacja już się pojawiła w Stanach Zjednoczony. Zwykle jest tak, że Europejska Agencja Leków ma pewne opóźnienie w podejmowaniu tego typu decyzji. Spodziewam się, że EMA podejmie taką decyzję w przeciągu kilku tygodni i taka możliwość będzie również w Polsce”.

"Czwarta fala pandemii będzie łagodniejsza. Myślę, że maksymalna liczba zakażeń wyniesie 10 tysięcy"

- Czwarta fala pandemii COVID-19 nie będzie tak wysoka, jak te, które obserwowaliśmy w zeszłym roki i wiosną. Myślę, że maksymalna liczba zarejestrowanych zakażeń wyniesie 10 tysięcy. Ta fala narasta znacznie wolniej, mamy mniejszą liczbę hospitalizacji, a przebieg zakażenia jest zdecydowanie łagodniejszy - mówił w Radiu ZET prof. Robert Flisiak. Prezes Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych ocenił, że odporność zbiorowa powoli zaczyna się budować.

- Te katastroficzne zapowiedzi [związane z 4. falą pandemii - red.] są przesadzone. Wystarczy porównać sytuacje epidemiczne w innych europejskich krajach. Momenty pojawiania się kolejnych fal koronawirusa były podobne do tych, które obserwowaliśmy w Polsce. Wyjątkiem jest tylko pierwsza fala pandemii. W naszym kraju praktycznie jej nie obserwowaliśmy, bo szybko zostały wdrożone obostrzenia, a Polacy byli przestraszeni sytuacją z Lombardii - tłumaczył w Radiu ZET prof. Robert Flisiak.

Pytany przez Beatę Tadlę, jakich obostrzeń możemy się spodziewać, odpowiedział: “Nie sądzę, żebyśmy musieli cokolwiek zmieniać. Należy po prostu obserwować rozwój sytuacji i do niej dostosowywać nasze postępowanie. Wzrost liczby zakażeń na pewno zaobserwujemy na wschodzie Polski. To są regiony o najniższym poziome osób zaszczepionych. Tam też pandemia rozwijała się najwolniej, przez co trudno mówić o odporności zbiorowej. Efektem tego będą tzw. małe ogniska. Być może różnego rodzaju obostrzenia będą wprowadzone na obszarze danego powiatu [...] Uważam, że nie powinno się wdrażać przepisów prawa, których nie da się wyegzekwować. Tak jest z maseczkami. Najlepszym rozwiązaniem byłaby dobrowolność takiego zabezpieczenia, to nie będzie budziło takiej agresji w społeczeństwie. ”.

- W szpitalach mamy głównie osoby niezaszczepione. To jest smutne, bo doszliśmy do pewnej ściany, więcej Polaków już się nie chcę zaszczepić. Ten stan może jedynie zmienić tragedia w rodzinie. Jest to przykra sytuacja - podsumował prof. Robert Flisiak.

RadioZET.pl