Duże problemy na granicy z Niemcami. "Nie tak miało być", "To klęska Schengen"
Na polsko-niemieckiej granicy wciąż trwają kontrole - są prowadzone przez stronę niemiecką, zwłaszcza na głównych drogach, np. w Jędrzychowicach czy Sieniawce. W pozostałych rejonach również prowadzone są kontrole, ale okazjonalnie. - To jest klęska Schengen. Niemcy leżą w środku Unii. Więc jeżeli na wszystkich granicach wprowadzają kontrole, to wewnętrzne granice Unii nie będą pozwalały na swobodny przepływ ludzi, towarów, usług - zaznaczyła Renata Burdosz ze zgorzeleckiego magistratu w rozmowie z Radiem Wrocław.
Niemcy wciąż prowadzą kontrole na granicach
Od 16 września przywrócone zostały wszystkie kontrole graniczne, w tym przedłużone będą kontrole na granicy z Polską, Czechami, Szwajcarią i Austrią. Taką decyzję podjął rząd w Niemczech. Kontrole potrwają przynajmniej przez pół roku. Stale są prowadzone na głównych drogach, np. w Jędrzychowicach czy tzw. czesko-niemieckim łączniku w Sieniawce, w pozostałych rejonach wyrywkowo.
- Bardzo trudno jest dyskutować z argumentami podnoszonymi przez władze niemieckie, które kontrole graniczne tłumaczą walką z nielegalną migracją i chęcią zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom. Nie da się jednak ukryć, że kontrole graniczne w pewien sposób naruszają zasady swobody przepływu handlowego, usługowego, a także mocno komplikują życie pracownikom transgranicznym - mówiła Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, cytowana przez serwis Infor. - Z zasady więc kontrole sprawiają, że nasza integracja na pograniczu polsko-niemieckim i współpraca biznesowa jest po prostu słabsza.
"To jest klęska Schengen"
Prowadzone kontrole powodują szereg komplikacji, m.in. korki, o czym opowiadała Renata Burdosz z urzędu miasta w Zgorzelcu w rozmowie z Radiem Wrocław. - Taki system i tak powoduje korki, szczególnie po weekendach. Wszystko to korkuje nam miasto, dlatego, że most jest w samym centrum miasta. Nie ma innej możliwości, żeby przekroczyć w Zgorzelcu granice niż tym mostem - i to jest kłopot - oceniła. Kontrole niepokoją również mieszkańców przygranicznych miejscowości, którzy skarżą się, że muszą odpowiadać na pytania nawet wtedy, gdy idą na spacer. - "Po co idziesz? W jakim celu?" Mnie też się pytali, w jakim celu. Ja mówię - na spacer sobie idę, bo mam cukier podniesiony, to muszę chodzić. "A po co?". Kto to wymyślił te kontrole? - skarżył się pan Jan. Patrole nie sprawdzają jednak tych, których znają już z widzenia; zajmują się przede wszystkim kontrolowaniem samochodów przekraczających granicę.
Jak podało Radio Wrocław, dla osób z głębi Polski czy Niemiec problem nie jest tak mocno odczuwalny, jak dla mieszkańców pogranicza, w tym takich miejscowości, jak Zgorzelec i Goerlitz, które prowadzą wspólne szkoły i przedszkola i mają nawet wspólną komunikację. - To jest klęska Schengen. Niemcy leżą w środku Unii. Więc jeżeli na wszystkich granicach wprowadzają kontrole, to wewnętrzne granice Unii nie będą pozwalały na swobodny przepływ ludzi, towarów, usług. A nie tak to miało być. Bo to może pociągnąć za sobą takie konsekwencje, że cała Unia się rozsypie - zaznaczyła Renata Burdosz ze zgorzeleckiego magistratu w rozmowie z Radiem Wrocław.
Źródło: Radio ZET/Infor/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET