Wrocławianie nie chcą koni w mieście? "Nie widzę przyjemności w męczeniu zwierząt"

2 min. czytania
24.06.2024 14:59
Obserwuj nas na Google

Dorożki stojące na wrocławskim rynku od lat wywołują sporo kontrowersji. Wydaje się, że wielu mieszkańcom stolicy Dolnego Śląska - zwłaszcza latem - przeszkadza fakt, że zwierzęta muszą stać na rozgrzanym betonie i w spalinach i hałasie samochodów przewozić turystów przez centrum miasta. - Trzeba serca nie mieć, żeby w ogóle wsiadać do tych dorożek - mówi portalowi RadioZET.pl pani Paulina, mieszkanka wrocławskiego Nadodrza. 

Dorożka we Wrocławiu
fot. Marcin Rutkiewicz/Reporter

Konie we Wrocławiu, czyli spaliny, stres i rozgrzany beton

W marcu zrobiło się głośno o dramatycznej sytuacji koni na Morskim Oku. W sieci można trafić na wiele nagrań, na których widzimy, jak zwierzęta padają z wycieńczenia. Problem nie dotyczy jednak tylko górskich okolic, ale również największych polskich miast - w tym Wrocławia. Być może trasy nie są aż tak wymagające - ale nie zapominajmy, że latem temperatura asfaltu w upalne dni może sięgać nawet osiemdziesięciu stopni. - Do tego spaliny drażniące układ oddechowy oraz stres związany z obecnością aut. Wiele miast (przykładowo Rzym, Paryż, Londyn i Bombaj) wprowadziło zakaz pracy koni - mówiła Anna Plaszczyk, która od lat koordynuje kampanię "Ratuj konie" prowadzoną przez Fundację Viva! w rozmowie z "Magazynem Pismo". 

Redakcja poleca

Wrocławianie nie chcą męczyć zwierząt. "Tylko koni żal"

Wydaje się, że widok koni, które w upalne dni muszą stać na betonie we wrocławskim rynku, zaczyna przeszkadzać również mieszkańcom stolicy Dolnego Śląska. Pod zdjęciami zwierząt pojawia się bowiem coraz więcej komentarzy mieszkańców, którzy piszą: "Ludzie, którzy mają rozum, nie będą brać udziału w męczeniu zwierząt", "Tylko koni żal...", "Szczęśliwe konie to wolne konie, a nie w centrum miasta". Z kolei pan Artur stwierdził, że najwyższa pora, by dawne tradycje odeszły w zapomnienie. "Czas zrezygnować z biednych koni, niech zakupią te elektryczne pojazdy, co już w Europie zastosowali. To też jest przyjemność z takiej przejażdżki. Czas dostosować się do nowych technologicznych zmian". 

Podobnego zdania jest pani Paulina, mieszkanka wrocławskiego Nadodrza. - Trzeba serca nie mieć, żeby w ogóle wsiadać do tych dorożek. Argumenty, że "konie od zawsze woziły ludzi" wcale mnie nie przekonują, bo one anatomicznie nie są do tego stworzone - polecam niedowiarkom poczytać. Są tramwaje, auta, autobusy, hulajnogi elektryczne, rowery... Naprawdę świat by się zawalił, gdybyśmy dali tym koniom święty spokój, kochani turyści? - powiedziała nam pani Paulina. - Czas na zmiany, bo ile można patrzeć, jak te biedaki grzeją się w upale na betonie i niewyobrażalnie męczą. 

Jakiś czas temu kontrolę zdrowia koni pracujących na wrocławskim rynku przeprowadziła również Straż Miejska. "Długo się nie zastanawialiśmy, gdy do naszej jednostki dotarły sygnały o złym stanie jednego z koni przy bryczce w Rynku. Zdaniem zgłaszającego było to zwierzę »zmęczone, ledwo żywe, z opuszczonym łbem«" - czytamy w opublikowanym wpisie. Kierownik Referatu Patroli Konnych i koordynator Animal Patrolu wspólnie z lekarzami Powiatowego Inspektoratu Weterynaryjnego przeprowadzili kontrolę dobrostanu dwóch koni. Nie stwierdzono wówczas nieprawidłowości. 

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET