`

Tragedia w Chodzieży. "Piętno zabójcy, strach przed karą, kryzys psychologiczny"

3 min. czytania
25.04.2023 15:23
Obserwuj nas na Google

Tragedia w Chodzieży wstrząsnęła Polską. W domu przy ul. Podgórnej znaleziono zwłoki pięciu osób, w tym niespełna półrocznego niemowlęcia. Prokuratura podejrzewa, że było to samobójstwo rozszerzone, nie ujawnia jednak więcej szczegółów. RadioZET.pl poprosiło o komentarz eksperta, psychologa kryminalnego Jana Gołębiowskiego.

Tragedia w Chodzieży
fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

W poniedziałek w wielkopolskiej  Chodzieży doszło do tragedii. W jednym z domów śledczy znaleźli ciała pięciu osób - w tym dziecka. Prokuratura postawiła tezę o tzw. rozszerzonym samobójstwie, którego sprawcą miał być 41-letni mężczyzna. Ten miał zabić cztery osoby, a następnie odebrać sobie życie.

O sprawę zapytaliśmy "na gorąco" psychologa kryminalnego, biegłego sądowego Jana Gołębiowskiego. Co dostrzegło w tej makabrycznej zbrodni wprawne oko eksperta?

Morderstwo w Chodzieży. Znaleziono 5 ciał, w tym martwe niemowlę. Tak wygląda miejsce zbrodni

Chodzież. 5 ciał w domu. Jedną z teorii jest samobójstwo rozszerzone

Już na początku naszej rozmowy Jan Gołębiowski zaznacza, że w tej sprawie nie sposób mówić o pewnikach. Wszystko dlatego, że oficjalnych ustaleń, przynajmniej tych, które trafiły do opinii publicznej, jest na ten moment zbyt mało. - W naturalny sposób śledczy powinni sprawdzić tezę o rozszerzonym samobójstwie, choć nawet w środowisku kryminologów jest to kontrowersyjna nazwa - mówi.

- W takich przypadkach mamy tak naprawdę sprawę zabójstwa. Sprawca najpierw pozbawia życia innych, a dopiero później siebie. Według niektórych specjalistów nazwa "samobójstwo rozszerzone" powinna być zarezerwowana dla umowy dwóch lub kilku osób, które ustalają i zgadzają się na odebranie sobie życia. Tej rodziny raczej nikt o zdanie nie pytał - dodaje Jan Gołębiowski.

Redakcja poleca

Morderstwo w Chodzieży. Ekspert o potencjalnych przyczynach

Jednak rozszerzone samobójstwo to tylko jedna z teorii. Ekspert zauważył, że w kryminologii istnieje też pojęcia samobójstwa poagresyjnego. To, na pierwszy rzut oka wygląda podobnie, ktoś zabija kogoś, a później sobie. Biorąc jednak pod uwagę kontekst psychologiczny, to proces decyzyjny jest tu zgoła odmienny.

- Tutaj znaczenie ma kolejność podejmowania decyzji. W przypadku samobójstwa poagresyjngo sprawca najpierw spontanicznie dokonuje zabójstwa. Gdy emocje opadną i zda sobie sprawę z tego, co zrobił, zaczynają do niego dochodzić wyrzuty sumienia. Ich wypadkowa ze strachem przed odpowiedzialnością, nie tylko karną, ale też społeczną - bo przecież taka osoba zdaje sobie sprawę, że to piętno tego, że zabił bliską osobą z nią zostanie - prowadzi do samodzielnego wymierzenia sobie sprawiedliwości, czyli samobójstwa - twierdzi ekspert.

Kryzys psychologiczny może pchnąć do samobójstwa

Jedną z przyczyn, które w innych przypadkach prowadziły do tragedii podobnych do tej w Chodzieży jest kryzys psychologiczny. Jan Gołębiowski w rozmowie z RadioZET.pl wyjaśnia jednak, że jest to temat niezmiernie trudny do oceny, ponieważ olbrzymią rolę odgrywają tu czynniki indywidualne. - Takich czynów dopuszczają się nieraz osoby z zaburzeniami psychicznymi, cierpiący na pogranicza depresji czy choroby, takie jak schizofrenia - mówi.

- Najczęściej jest to jednak kryzys psychologiczny. W takim przypadku osoba zdrowa psychicznie w wyniku jakiegoś przeciążenia dochodzi do takiego punktu kulminacyjnego, profesjonalnie nazywa się to punktem dekompensacji, po którym podejmuje decyzję o samobójstwie, czy też zabiciu innych - wyjaśnia Gołębiowski, zaznaczając, że w przypadku sprawy z Chodzieży nie mamy informacji o tym, co działo się w rodzinie sprawcy.

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych, potrzebujesz porady lub wsparcia,  tutaj znajdziesz numery telefonów zaufania do organizacji oferujących pomoc w kryzysie psychicznym. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na 112.

Redakcja poleca

Tragedia w Chodzieży. Udział osób trzecich wątpliwy

Śledczy w sprawie tragedii w Chodzieży stawiają tezę o rozszerzonym samobójstwie. Kontrhipotezą w tym przypadku mógłby być udział osób trzecich - na ten moment jednak nic na to nie wskazuje. - Jeżeli byśmy rozważali udział osób trzecich, czy motyw rabunkowy, należałoby się zastanowić nad metodą - mówi Gołębiowski.

- Jest tzw. metoda na śpiocha, czyli dokonywanie rabunku w momencie, gdy domownicy śpią. Były też przypadki, w których sprawcy stymulowali ten sen, chociażby gazem. Nieraz jednak zdarza się, że taka ofiara się wybudzi, a włamywacz wpadnie w panikę - wyjaśnia ekspert.

Przeciwko tej teorii, zdaniem Gołębiowskiego, może świadczyć fakt, że w Chodzieży zginęło małe dziecko. - Takie osoby zabijają, żeby pozbyć się świadków swojego pierwotnego przestępstwa. Trudno więc wyjaśnić pozbawienie życia małego dziecka, które z racjonalnego punktu widzenia nie może być świadkiem, w tym przypadku rzeczywiście byłoby to dziwne. Oczywiście to są emocje, dziecko mogło zacząć płakać i w ten sposób przyciągnąć na siebie agresję sprawcy, to wszystko są jednak alternatywne wersje, których na ten moment nie sposób jakkolwiek poprzeć dowodami - mówi.

Przypomnijmy, że do dramatycznego odkrycia w Chodzieży doszło w poniedziałek. Z dostępnych informacji wynika, że policja zawiadomiona przez członka rodziny, weszła do jednego z domów przy ul. Podgórnej. W budynku funkcjonariusze znaleźli ciała pięciu osób w wieku od 4 miesięcy do 73 lat. Wszystkie ofiary miały rany cięte szyi.

Redakcja poleca

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET