Trzęsienie ziemi we Włoszech. "Nie ma połowy miasta"

Według doniesień zagranicznych mediów łącznie zginęło ponad sto pięćdziesiąt osób. - Ale ten bilans może być znacznie wyższy, bo wstrząsy były bardzo silne - mówi Paweł Frątczak z państwowej straży pożarnej w rozmowie z Radio ZET. Wstrząsy miały siłę 6,2 w skali Richtera i był odczuwalne w Rzymie, który leży 150 kilometrów od epicentrum.

Burmistrz Amatricze - miasteczka, które ucierpiało najbardziej - mówi, że nie ma połowy miasta, ludzie są pod gruzami. W oszacowaniu dokładnych strat pomagają śmigłowce, które transportowały też ratowników na miejsce trzęsienia ziemi. 

Władze w Rzymie są na bieżąco informowane o tym co się dzieje w środkowej części kraju.

Odnotowano już kilkadziesiąt wstrząsów wtórnych. Najsilniejszy z nich miał siłę 5,5 w skali Richtera.

Polscy ratownicy z psami są w gotowości i mogą w każdej chwili wyjechać do Włoch. Jak powiedział Radiu ZET Paweł Frątczak z Państwowej Straży Pożarnej, Włosi na razie nie zwrócili się z prośbą o pomoc do służb w Polsce.

Ratownicy z psami przeczesują gruzowiska domów. Ale problemem jest dotarcie do wsi i miejscowości, bo to górzysty teren wiele dróg i mostów jest zniszczonych. Nie ma prądu, nie działają telefony. Część zespołów ratowniczych transportowano śmigłowcami na miejsce. Mieszkańcy, którym udało się wybiec z domów, koczują teraz przed zniszczonymi budynkami.

Co robić podczas trzęsienia ziemi? PORADNIK

Ministerstwo Spraw Zagranicznych podaje, że na razie nie ma informacji, by wśród ofiar byli Polacy. Służby konsularne na bieżąco monitorują sytuację, są w kontakcie z miejscowymi władzami.

Wstrząsy były tak silne, że odnotowały je także urządzenia sejsmologów w Katowicach.
W 2009 roku trzęsienie ziemi o podobnej sile zniszczyło miasto L'Aquila. Zginęło tam wówczas ponad 300 osób.

Radio ZET/DW/ŁS/SI

Więcej: