Fot. PAP
Dwa i pół roku po wojnie rosyjsko-gruzińskiej na tymczasowej granicy ciągle słychać strzały. Do incydentów dochodzi co prawda nieco rzadziej niż jeszcze rok temu, ale do spokoju daleko. Ze stacjonującymi tam rozjemcami z UE rozmawiał reporter Radia ZET, który towarzyszy premierowi w podróży do krajów Kaukazu.
Granice zbuntowanych republik Abchazji i Osetii codziennie patrolują żołnierze i policjanci i cywile z unijnej misji monitorującej. Wśród nich jest 24 Polaków. Ich zadanie nie jest ani łatwe ani bezpieczne. Do pełnego uspokojenia sytuacji na granicy jest jeszcze bardzo daleko. Unijna misja kontroluje granicę tylko po stronie gruzińskiej.
Komentarze