Na lotnisku Chopina niebezpiecznie? Posada szefa PPL wisi na włosku

Minister infrastruktury rozważa dymisję szefa Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze". - Wszystko po kontrolach, które wykazały dziury w systemie bezpieczeństwa lotniska Chopina w Warszawie - dowiaduje się Radio ZET. 

Jakie są kulisy tych kontroli, które zaniepokoiły ministra?

- Według informacji nieoficjalnych kontrolerom pod przykryciem udało się przemycić przez system kontroli atrapy broni. Na teren lotniska na podrobioną przepustkę miała też wjechać ciężarówka. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk rozważa podjęcie radykalnych kroków - od dymisji szefa PPL aż po zerwanie umowy z firmą ochroniarską zajmującą się kontrolą bezpieczeństwa podróżnych. Od dwóch lat bezpieczeństwa pilnuje firma zewnętrzna, a nie funkcjonariusze straży lotniskowej - mówi Mariusz Gierszewski, dziennikarz śledczy Radia ZET.

ZOBACZ: PiS szykuje ustawę antyterrorystyczną

Prezes Portów Lotniczych Michał Kaczmarzyk mówi Radiu ZET, że system bezpieczeństwa podróżnych, załóg i bagaży działa dobrze i jest to jeden z najszczelniejszych systemów w Europie.

W 2015 roku na lotniku przeprowadzono 1 audyt ochrony, 2 inspekcje oraz 62 testy ochrony. 

Jak tłumaczy proszący o zachowanie anonimowości pracownik lotniska: znaczącym utrudnieniem kontroli jest fakt, że stosowane przez kontrolerów atrapy nie zawierają prawdziwych materiałów wybuchowych, nie oddają więc zdarzeń w realnym życiu. W związku z tym urządzenia techniczne nastawione na wykrywanie ich metodami fizyko-chemicznym po prostu ich nie wykrywają. 

Radio ZET/ŁS/MAG

Więcej: