Policja podsłuchiwała dziennikarzy i prawników? Znamy wyniki audytu

W Komendzie Głównej Policji działała specgrupa do rozpracowania osób biorących udział w podsłuchiwaniu polityków w restauracji Sowa i Przyjaciele - potwierdza to audyt przeprowadzony w Biurze Spraw Wewnętrznych Policji.

Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter śledczy Radia ZET Roman Osica, z raportu wynika, że policjanci podsłuchiwali dziennikarzy i prawników. W sumie inwigilowanych było prawie 80 osób. Wyniki audytu pozna dziś minister spraw wewnętrznych i administracji.

Specgrupa, na czele której stanął ówczesny szef Biura Spraw Wewnętrznych KGP, otrzymała praktycznie nieograniczone możliwości. Chodziło o to, by dowiedzieć się, kto stoi za głównym podejrzanym w tej sprawie - czyli Markiem Falentą. Aby ukryć sprawe przed prokuraturą i sądami podsłuchy były zakładane w ramach śledztwa dotyczącego napaści na tle rasowym w Białymstoku.

Kilkadziesiąt osób inwigilowano przez rok zakładając podsłuchy na rzekomo osoby nieznane. Jak ustaliliśmy, same nagrania rozmów zostały skasowane. Ślady inwigilacji pozostały jednak w notatkach służbowych. Ustalenia audytorów potwierdzali także członkowie tej grupy.

To właśnie z tych źródeł wiadomo, że podsłuchiwano między innymi dziennikarzy piszących o aferze podsłuchowej. Ktokolwiek skontaktował się w tym czasie z Markiem Falentą był natychmiast włączany do grona inwigilowanych - mówi nam jeden z policjantów zaangażowanych w audyt.

Wcześniej istnieniu takiej specgrupy zaprzeczał były komendant główny i były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz.

Radio ZET/RO/EM

Więcej: