Czy Yoda był Żydem? Grzegorz Braun analizuje... "Gwiezdne Wojny"

Za fasadą demokracji jest kółko, któremu przewodzi nieduży jegomość. I to tam podejmuje się realne decyzje. Decydują rycerze Jedi, czyli bezpieka. Intergalaktyczna bezpieka. Ubecy z tym całym, małym Yodą na czele - podsumował kultową serię filmów kandydat na prezydenta, Grzegorz Braun.

Kandydat na prezydenta zapytany wprost, czy znany z serii "Gwiezdne Wojny" Yoda... był Żydem, postanowił - w myśl zasady "Co autor miał na myśli?" -wyjaśnić, jaki jest prawdziwy sens filmów George'a Lucasa. Takiej teorii na pewno jeszcze nie słyszeliście!

- Trzeba zauważyć, że „Gwiezdne Wojny” to produkt propagandy republikańskiej i demokratycznej. Antymonarchiczny produkt - stwierdził Braun. - Za fasadą demokracji jest kółko, któremu przewodzi nieduży jegomość. I to tam podejmuje się realne decyzje. Tu się robi politykę. Decydują rycerze Jedi, czyli bezpieka. Intergalaktyczna bezpieka. Ubecy z tym całym, małym Yodą na czele.

- Skoro rycerze Jedi to bezpieka, to kim jest Skywalker senior? Kim jest późniejszy Lord Vader? - pytał kandydat na prezydenta. - Oczywiście to buntownik, jedyna szlachetna jednostka. Taki pułkownik Kukliński w „Gwiezdnych Wojnach”.

Grzegorz Braun zwraca też uwagę na fakt, że bohaterka, którą jeszcze na początku nazywa się księżniczką, później jest już tytułowana "panią senator". 

- Kto jest obok niej? Największy idiota - ten z długimi uszami. Tutaj przemawia podświadomość, wychodzi na jaw prawda - tłumaczył Braun. Zdaniem kandydata na prezydenta "nie ma takiego łajdactwa, do którego nie posunie się demokracja".

- Taka jest rzeczywistość demokracji, że senatorami i posłami zostają najwięksi idioci. Tacy, którzy gwarantują swoim mocodawcom, że zrobią wszystko, czego się od nich oczekuje. 

AL

Więcej: