fot. PAP
W weekend pod jednym z łódzkich klubów znaleziono nieprzytomnego 24-latka. Chłopak zmarł, zanim zjawiło się pogotowie. Miał przy sobie pudełko po dopalaczach, które można uznać za półlegalne odpowiedniki narkotyków.
Możliwe, że przyczyną tragedii były dopalacze. Sugerują to też młodzi ludzie, którzy bawili się z chłopakiem na tej samej imprezie. Fora internetowe są pełne dyskusji na ten temat.
Dlaczego chłopak zmarł, co przyjmował i czy przedawkował bada łódzka prokuratura. "Więcej będzie można powiedzieć jutro, gdy poznamy wyniki sekcji zwłok" - mówi prokurator Krzysztof Kopania.
Sprzedawcy dopalaczy działają legalnie, wykorzystują zasadę, że co nie jest zabronione jest dozwolone. W momencie gdy państwo wpisuje dany specyfik na czarną listę - wycofują go, zastępując czymś nowym.
”Te substancje są czasem lepsze niż alkohol i papierosy, które uzależniają najbardziej” – powiedział Radiu ZET Dawid Bratko, założyciel i właściciel sieci sklepów sprzedających ”dopalacze” w Łodzi i w całej Polsce.
Rząd planuje jednak walczyć z nielegalnymi substancjami. Znalazł sposób na delegalizację dopalaczy. Będzie zapis w ustawie o tak zwanej substancji zastępczej.
Dzięki temu, jeśli tylko na rynku pojawi się nowy preparat, natychmiast będzie zakazany na 18 miesięcy. ”W tym czasie, można go będzie wpisać do ustawy” - mówi w Radiu Zet minister zdrowia Ewa Kopacz.
Szukaniem nowych substancji na rynku zajmować się będzie Główny Inspektor Farmaceutyczny.
Komentarze