Zamknij

Polskie miasta przyjmą uchodźców z Lesbos? Mocna deklaracja prezydenta Sopotu

14.09.2020 13:16
uchodźcy Lesbos
fot. LOUISA GOULIAMAKI /AFP /East News

"Jestem przekonany, że społeczność sopocka chętnie by przyjęła takie osoby, szczególnie dzieci". Tak prezydent Sopotu Jacek Karnowski odpowiada na pytanie reportera Radia ZET Macieja Bąka o uchodźców z obozu Moria na Lesbos. Po tym jak w ubiegłym tygodniu miejsce będące schronieniem dla około 13 tysięcy osób doszczętnie spłonęło, uchodźcy koczują w tragicznych warunkach, często na drogach albo śmietniskach.

Większość z nich to Afgańczycy, którzy uciekli przed wojną do Europy. Władze Gdańska i Sopotu już kilka lat temu deklarowały, że chętnie przyjmą do siebie choć po kilkoro uchodźców. Dlatego dziś pytamy prezydentów obu miast o to, czy podobną potrzebę czują w sprawie uchodźców na Lesbos.

Maciej Bąk, Radio ZET: Gdańsk swego czasu deklarował, że chętnie przyjąłby do siebie uchodźców. Jak jest teraz w kontekście dramatu na Lesbos?

Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska: Trudno, żeby miasto Solidarności nie wysyłało takich sygnałów solidarności. Jesteśmy w kontakcie z Janiną Ochojską, której współpracownicy są dzisiaj właśnie na terenie dawnego obozu dla uchodźców na Lesbos. To, co będziemy mogli zrobić, co będzie zgodne z polskim i unijnym prawem, spróbujemy zrobić. Dzisiaj to jest raczej jeszcze orientowanie się co do legalnych możliwości i potrzeb, które możemy zrealizować.

M.B.: Czy pani zdaniem Polska powinna przyjąć chociaż część tych uchodźców z Lesbos?

A.D.: Moim zdaniem, będąc członkiem wspólnoty europejskiej, powinniśmy wypełniać zobowiązania, które są przewidziane traktatami i wzajemnymi umowami.

Jacek Karnowski: społeczność sopocka chętnie by przyjęła takie osoby, szczególnie dzieci

M.B.: Panie prezydencie, pan miał swego czasu przeprawę z polskim rządem w sprawie próby sprowadzenia do Polski sierot z Aleppo. Nie udało się. Dziś mamy podobną sytuację, tylko że jeszcze bliżej nas, bo na terenie Unii Europejskiej, w Grecji…

Jacek Karnowski, prezydent Sopotu: Myślę, że Polska, która mówi że jest krajem w którym większość obywateli to chrześcijanie i katolicy, powinna wykazać się solidarnością. To byłaby też odpowiedź na nawoływania papieża Franciszka, taka pomoc ludziom, którzy są w potrzebie. Nie mamy dziś w Polsce kryzysu migracyjnego i zdecydowanie powinniśmy tym ludziom pomóc. I jestem przekonany, że społeczność sopocka chętnie by przyjęła takie osoby, szczególnie dzieci.

M.B.: Myśli pan o tym, żeby jeszcze raz spróbować negocjować z rządem w sprawie przyjęcia migrantów?

J.K.: Myślę, że rząd sam powinien pójść po rozum do głowy i poczuć odpowiedzialność za innych ludzi. Tak jak czujemy teraz odpowiedzialność za Białorusinów, którzy walczą teraz o swoją wolność, tak powinniśmy ją czuć wobec tych, którzy uciekają z krajów niejednokrotnie ogarniętych pożogą wojenną. To powinna być nasza wspólna, polska, ale też chrześcijańska odpowiedzialność.

Radio ZET