Zamknij

Aktywista LGBT wyszedł ze spotkania z Dudą. Poszło o te słowa

17.06.2020 15:58
Bart Staszewski spotkał się z Dudą
fot. PAP

Z ust prezydenta nie padło słowo "przepraszam". Andrzej Duda nie zrozumiał mojego przekazu - powiedział aktywista LGBT Bart Staszewski po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Jego zdaniem, prezydent pozostał niewzruszony na tragedię osób LGBT w Polsce. 

Od tygodnia trwa ofensywa i kampania nienawiści wobec osób LGBT, rozpętana przez polityków Zjednoczonej Prawicy. Poseł Przemysław Czarnek stwierdził, że prawa człowieka to "idiotyzmy", a osoby LGBT "nie są równi normalnym ludziom". Z kolei poseł Jacek Żalek ocenił, że "LGBT to nie są ludzie, to ideologia", za co został wyrzucony z programu w TVN24.

Zobacz także

Do tej brutalnej retoryki dołączył również prezydent Andrzej Duda, który podczas zeszłotygodniowego wiecu w Brzegu na Opolszczyźnie powiedział. - Próbuje się nam wmówić, że LGBT to ludzie. A to jest po prostu ideologia - mówił, dodając, że "najlepszym dowodem na to, że jest to ideologia, jest to, że część osób, które mają preferencje homoseksualne, nie utożsamia się z tym ruchem i ideologią".

Duda i PiS oraz kampania nienawiści wobec osób LGBT

Na prezydenta spadła krytyka. Jego wypowiedź cytowały media z całego świata, a on sam bronił się, że jego słowa zostały "wyrwane z kontekstu". W ramach ocieplania wizerunku zaprosił do Pałacu Prezydenckiego kandydata Lewicy (i zdeklarowanego geja) Roberta Biedronia z matką oraz aktywistę LGBT Barta Staszewskiego, który rozmawiał z nim przez kilka minut podczas spotkania wyborczego w Lublinie.

Zobacz także

Biedroń oraz jej mam odmówili udziału w spotkaniu, argumentując, że nie chcą być wykorzystywani w kampanii wyborczej. Zadeklarowali, że porozmawiają z Dudą, jeśli ten przeprosi za swoje słowa. Staszewski postanowił przyjść do Pałacu, zastrzegając jednak, że "niczego się po prezydencie nie spodziewa". 

Przychodzę pokazać panu prezydentowi twarze dzieci, które popełniają samobójstwa z powodu homofobii w Polsce. To jest mój główny przekaz, dla którego tutaj jestem, bo na nic nie liczę, jeżeli chodzi o pana prezydenta

- mówił przed rozmową z prezydentem. Pytany, czy oczekuje od Andrzeja Dudy słowa przepraszam, odpowiedział: "oczywiście byłoby świetnie, gdyby pan prezydent przeprosił za swoje słowa, byłoby świetnie, gdyby partia PiS przestała szczuć na osoby LGBT, byłoby świetnie, gdyby pan prezydent wycofał się z tej Karty, którą podpisał, która także szczuje na osoby LGBT".

Bart Staszewski po spotkaniu z prezydentem

Staszewski opublikował również na swoim profilu na Facebooku poruszający post, w którym opowiedział o przebiegu spotkania. Nie krył swojego rozczarowania oraz krytycyzmu wobec zachowania i postawy Andrzeja Dudy.

- Na samym początku sprzątnąłem zastawę ze stołu i położyłem przed prezydentem zdjęcia osób, które popełniły samobójstwa. Leżały na stole przez całe spotkanie z prezydentem - zaczął.

Powiedziałem, jak od lat walczymy o równe prawa, o tym jak od 2015, kiedy partia PiS doszła do władzy, odbywa się szczucie na osoby LGBT. (...) tej przemocy nie da się przemilczeć, udać że jej nie było

- dodał. Dalej Staszewski opisał, jak próbował uświadomić Dudę ws. nienawiści i przemocy wobec osób LGBT - o kamieniach rzucanych w uczestników Marszy Równości, o młodych ludziach wyrzucanych z domów przez swoje rodziny. Przyznał, że prezydent twierdził, iż o tym nie wiedział, a przemocy na MR nie dostrzegł. 

Pokazałem mu trzy zdjęcia osób, które z powodu zaszczucia odebrały sobie życia. Pokazałem zdjęcia Dominika, Kacpra i Milo. Takich nastolatków, którzy z powodu homofobii i transfobii popełniają samobójstwa jest więcej. Dominik z Bieżunia i Milo to nie ideologia, to osoby, które nie wytrzymały i popełniły samobójstwo. Tak jak wiele innych młodych ludzi, których nazwisk nigdy nie poznamy. Pan prezydent nie pojawił się na ich grobie, nie zapalił świeczki, nie potępił homofobii i transfobii. Prezydent pozostał niewzruszony. Powiedziałem, że to skandal, że zawetował ustawę pozwalającą na bezpieczna tranzycje, że odbiera w ten sposób godność osobom transpłciowym

- relacjonował Staszewski. W mocnych słowach zakończył także swój opis: "Na koniec prezydent powiedział, że nie przeprosi, że korzysta z wolności słowa. Skończyłem spotkanie, zapiąłem guzik marynarki i pożegnałem bez uścisku dłoni. Mam w d..., co powie TVP, bo oni kłamali, kłamią i będą kłamać".

RadioZET.pl/JoMa/Facebook/PAP