Wypadek Szydło w Oświęcimiu. Zapisy z kamer uszkodzone

14.06.2019 18:54
Wypadek Szydło w Oświęcimiu. Zapisy z kamer uszkodzone
fot. Łukasz Kalinowski/EastNews

Rzeczniczka krakowskiego sądu Beata Górszczyk potwierdziła w piątek informacje medialne o tym, że pękła płyta z zapisem monitoringu ws. wypadku wicepremier Beaty Szydło. Jak dodała, zastępczy materiał dowodowy zachował się w postaci dokumentów.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Informacje o uszkodzeniu jednego z dowodów w procesie dotyczącym wypadku Beaty Szydło w Oświęcimiu z lutego 2017 roku, podał portal tvn24.pl. Według tych doniesień, chodzi o płytę, na której znajdował się zapis z kamer monitoringu, dokumentujący przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu.

Zobacz także

Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Beata Górszczyk potwierdziła PAP w piątek te informacje. Jak wyjaśniła, oświęcimski sąd rejonowy poinformował prokuraturę okręgową w Krakowie, że dwie płyty uległy pęknięciu, a także zapytał, czy prokuratura posiada kopię tych materiałów. "Nie ma jeszcze odpowiedzi" - powiedziała i zaznaczyła, że "najważniejsze dla sądu jest to, czy prokurator posiada kopie tych płyt".

Zobacz także

Wyjaśniła, że na jednym z uszkodzonych nośników nagrano program "Czarno na białym", a na drugim znajdował się zapis monitoringu z ulic Oświęcimia. 

Ale w tym zakresie, co jest istotne, został sporządzony protokół oględzin i do tego protokołu dołączone są zdjęcia z tej płyty. Sytuacja wygląda więc w ten sposób, że co prawda płyta uległa pęknięciu, ale jakiś materiał zastępczy dowodowy w tym zakresie zachował się w postaci dokumentów.

Beata Górszczyk, sędzia

Pytana, czy możliwe jest otworzenie nagrań z pękniętych płyt powiedziała, że w oświęcimskim sądzie nie udało się tego zrobić. "Nie wykluczono, że jeśli będzie taka potrzeba, poproszeni zostaną o to biegli. Być może uda się to odtworzyć, tylko na bardziej specjalistycznym sprzęcie niż ten, który posiada sąd" - wyjaśniła Górszczyk.

Zobacz także

Podkreśliła, że z jej informacji wynika, iż "sąd nie wie ani kiedy, ani w jakich okolicznościach doszło do uszkodzenia tych płyt". Nośniki miały znajdować się w kopertach, a akta sprawy były "wielokrotnie wypożyczane". "W związku z tym możliwości, kiedy mogłoby dojść do tego pęknięcia jest bardzo dużo. Sąd nie jest w stanie tego ustalić" - powiedziała rzecznik SO. Dodała jednak, że "jeśliby traktować to pęknięcie jako formę działania przestępczego, to powinien zadziałać prokurator, prowadząc normalne postępowanie".

Prokuratura zabiera głos

Do informacji sądu odniosła się Prokuratura Krajowa w Krakowie. "W związku z pojawiającymi się doniesieniami medialnymi dotyczącymi dowodów zebranych przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie w sprawie wypadku kolumny rządowej premier Beaty Szydło, prokuratura informuje, iż przesyłając do Sądu Rejonowego w Oświęcimiu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania w sprawie przeciwko Sebastianowi K., przesłała wszelkie dowody zgromadzone w tej sprawie, łącznie z różnorodnymi nagraniami" - podano w komunikacie przesłanym PAP.

"Przekazane przez prokuraturę sądowi nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia. Do ich zniszczenia doszło w sądzie" - napisano.

"Nieprawdą jest, że na uszkodzonych nagraniach został zarejestrowany przejazd kolumny. Na jednym z nich było nagranie programu telewizyjnego, na drugim monitoring terenu przedszkolnego oddalonego kilkaset metrów od miejsca przejazdu kolumny" - zaznaczono.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu

Zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu złożył już pełnomocnik Sebastiana Kościelnika, czyli kierowcy fiata seicento, któremu prokuratura zarzuciła nieumyślne spowodowanie wypadku.

Zobacz także

"Jeżeli dochodzi do zniszczenia dowodów w sprawie, w której oskarżony jest mój klient, to moim obowiązkiem jest złożyć takie zawiadomienie, po to, żeby ustalić, czy była to kwestia przypadku, że (płyty) zostały zniszczone, czy też celowego działania i ewentualnego ścigania i ukarania sprawców" - powiedział PAP adw. Władysław Pociej. "Pismo, które złożyłem było zawiadomieniem nie o popełnieniu przestępstwa, tylko o możliwości popełnienia przestępstwa" - dodał.

RadioZET.pl/PAP