Jak CBA prześwietlało wakacje Wojtunika? W tle agent z „licencją na zabijanie” [NASZ NEWS]

Łukasz Sawala
19.03.2019 09:49
Paweł Wojtunik
fot. Stanisław Kowalczuk/East News

CBA sprawdzało, czy były szef Biura Paweł Wojtunik nie nadużywał swojej pozycji i nie płacił za wakacje w pokojach gościnnych Straży Granicznej. Sprawę ujawnia były agent CBA, który twierdzi, że w biurze zatuszowano sprawę skandalu obyczajowego dotyczącego prominentnego polityka PiS z Podkarpacia. CBA przekonuje, że jest on osobą niewiarygodną, ale Radio ZET dotarło do dokumentów potwierdzających, że miał w CBA niestandardowe uprawnienia, a zadania wyznaczał mu osobiście szef CBA Ernest Bejda.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Dziennikarze Radia ZET i "Faktu" dotarli do dwóch pism szefa CBA Ernesta Bejdy z lipca i listopada z 2016 roku, w których przyznaje on agentowi Wojciechowi J. superuprawnienia. Mógł od każdej jednostki CBA żądać wszystkich dokumentów, a także ściągać informacje z baz danych CBA i bazy służb specjalnych. Agent Wojciech J. miał dostęp do Systemu Koordynacji i Rejestracji Zainteresowań Operacyjno-Procesowych, Systemu Meldunku Operacyjnego, Bazy Możliwości Operacyjnych, a także sprawdzeń w Centralnej Ewidencji Zainteresowań Operacyjnych Służb Specjalnych. Mógł sprawdzać dane telekomunikacyjne, pocztowe i internetowe.

Jeden z wysoko postawionych byłych funkcjonariuszy CBA ocenia, że takich uprawnień nie miał nikt, nawet dyrektorzy CBA, a taki dostęp do danych to jak licencja na zabijanie.

Wojciech J. wykorzystywał te superuprawnienia, prowadząc dochodzenie w wątkach afery podkarpackiej, ale także szukając haków na byłego szefa CBA Pawła Wojtunika. Polecenie w tej sprawie wydał mu bezpośrednio szef CBA Ernest Bejda. Chodziło między innymi o pobyt Wojtunika i jego rodziny w placówkach Straży Granicznej w Bieszczadach. Straż ma w swoich strażnicach pokoje gościnne. 

Wojciech J. opisuje to w ten sposób: „Chodziło o to, aby cokolwiek znaleźć na pana Wojtunika. Między innymi, że pan Wojtunik przyjmował korzyści majątkowe w postaci noclegów w hotelach na placówkach Straży Granicznej w Bieszczadach, że korzystał tam nieodpłatnie ze stołówek, środków transportu Straży Granicznej. Sytuacja wyglądała tam tak, że miałem jakby skonsolidować czynności wobec Wojtunika i meldować bezpośrednio Bejdzie [szefowi CBA]”.

Relację byłego agenta Wojciecha J. potwierdza mejl do jednego z funkcjonariuszy CBA od Komendanta Straży Granicznej w Czarnej Górnej  z lipca 2017 roku. Komendant informuje, kiedy gościł w placówce Wojtunik. 

Były szef CBA Paweł Wojtunik komentuje Radiu ZET: „Zawsze płaciłem za wszystkie swoje pobyty z prywatnej kieszeni, według stawek wynikających z regulaminu Straży Granicznej. To było jawne szukanie haków. Takie działanie uważam, za przekroczenie wszystkich norm i zasad”.

Były agent Wojciech J. nie jest już funkcjonariuszem CBA, szefowie zwolnili go po tym – jak twierdzi – kiedy odkrył, że w CBA zatuszowano sprawę nagrania rejestrującego wizytę polityka PiS z Podkarpacia w agencji towarzyskiej. Nagranie na płycie DVD miał otrzymać od swojego informatora. Zginęło mu jednak z sejfu. Radio ZET ujawniło, że po odejściu Wojciecha J. ze służby agenci CBA negocjowali z nim to, aby dostarczył im płytę jeszcze raz. Rozmawiano nawet o zatrudnieniu byłego agenta jako konsultanta. 

CBA w wydanym oświadczeniu nie odnosi się do szczegółowych pytań, przekonuje jednak, że były agent mówi nieprawdę. 

„Nie potwierdzono opisywanych przez b. funkcjonariusza wydarzeń. Co więcej, sam autor pisma nie dostarczył żadnych dowodów w opisywanej przez siebie sprawie. Z dotychczas wykonanych czynności wynika jednoznacznie, że pismo b. funkcjonariusza CBA jest nieprawdziwe” – pisze CBA. 

RadioZET/MaG/MK