Zamknij

Projekt "Stop LGBT" w Sejmie, Lewica wyszła z sali. "Obrzydliwe wystąpienie"

28.10.2021 23:20
Debata w Sejmie nad projektem "Stop LGBT"
fot. PAP/Paweł Supernak

– Wysłuchałem najbardziej obrzydliwego wystąpienia w Sejmie od dwóch lat, od kiedy w tym Sejmie siedzę – w ten sposób wicemarszałek Sejmu z Lewicy Włodzimierz Czarzasty ocenił przemówienie Krzysztofa Kasprzaka, który zaprezentował projekt "Stop LGBT". Przedstawiciel Fundacji Życie i Rodzina twierdził m.in. że "ruch LGBT dąży do obalenia porządku biologicznego (...) i do zaprowadzenia terroru". W reakcji na słowa Kasprzaka posłowie Lewicy opuścili salę.

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu "Stop LGBT", za którym stoi działaczka antyaborcyjna Kaja Godek. Obywatelski projekt ustawy zakazuje m.in. zgromadzeń osób LGBT.

Wnioskodawców reprezentował Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina, który stwierdził, że "lobby LGBT realizuje marsz po władzę tak, jak NSDAP w Niemczech w latach 30-tych".

Projekt "Stop LGBT" w Sejmie

W reakcji na wystąpienie Kasprzaka cały klub Lewicy opuścił salę. Natomiast posłowie Koalicji Obywatelskiej obrócili się plecami, a potem głośno protestowali.

Grzegorz Braun interweniował u wicemarszałka Czarzastego, aby przedłużył czas przedstawicielowi wnioskodawców, ponieważ mu przerywano. Wicemarszałek odmówił.

– Chciałem państwu powiedzieć, że demokracja ma wysoką cenę. Wysłuchałem najbardziej obrzydliwego wystąpienia w Sejmie od dwóch lat, czyli od kiedy w tym Sejmie siedzę – podsumował Czarzasty, po czym położył tęczową flagę na pulpicie.

Pozytywnie do projektu odniósł się Piotr Kaleta z PiS. – Chcemy normalności i tego, by w naszym kraju działy się rzeczy, które wyrastają z naszych korzeni, z polskości – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości. Odniósł się też do zarzutu, że prawica tkwi w średniowieczu. – Ja chcę być w średniowieczu, ponieważ to jest normalny czas naszej polskości – dodał. Kaleta w imieniu PiS stwierdził, że klub będzie głosował za skierowaniem projektu do dalszych prac.

– To czarny dzień w historii Polski, kiedy wysoka izba musi pochylić się nad projektem, który w demokratycznym państwie prawa nigdy nie powinien był ujrzeć światła dziennego. Projekt jest rażąco niezgodny z elementarnymi standardami ochrony praw człowieka, a projektowane w nim rozwiązania godzą w wolność słowa, zgromadzeń i naruszają zakaz dyskryminacji – powiedziała posłanka Magdalena Filiks z Koalicji Obywatelskiej, która przedstawiła stanowisko swojego klubu. Filiks dodała, że projekt jest niezgodny z artykułami 32, 54, 57 i 31 konstytucji. Poinformowała, że KO jest za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

Z kolei Monika Rosa z KO wyraziła oburzenie wystąpieniem wnioskodawców. – Powinna się tym zająć prokuratura, gdyby nie to, że jest upolityczniona i z pewnością tego haniebnego wystąpienia na swój warsztat nie weźmie – mówiła Rosa. Zwróciła też uwagę, że w Polsce żyją tysiące dzieci wychowywanych w rodzinach jednopłciowych, „które kochają swoich rodziców, a rodzice ich kochają”. – To jest prawo do życia i my stoimy po stronie życia, prawo do bezpieczeństwa i my stoimy po stronie bezpieczeństwa. Szukacie pedofilów? Poszukajcie ich w kościele – powiedziała Rosa do Kai Godek.

Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska skrytykowała projekt „Stop LGBT”. – To straszny, homofobiczny bubel prawny, przesycony mową nienawiści, hymn ludzi smutnych, złych, okrutnych – stwierdziła posłanka Lewicy.

– Tym projektem pluje pani centralnie w twarz – mówiła Żukowska do Kai Godek. – Jestem osobą nieheteronormatywną. Taka jestem. I się nie zmienię. (...) I to, jacy jesteśmy, nie jest spowodowane łopotaniem tęczowych flag – podsumowała posłanka. Lewica również chce odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu.

RadioZET.pl/PAP/oprac. AK