Zamknij

Atak hakerski. Rząd rozważał wysłanie wojska na ulice w trakcie Strajku Kobiet?

15.06.2021 23:49
Wojsko
fot. Żandarmeria Wojskowa pod Sejmem, listopad 2020/Piotr Molecki/East News

Rząd miał analizować opcję użycia wojska w celu zabezpieczenia sytuacji na ulicach podczas zeszłorocznych protestów Strajku Kobiet - wynika z maila, który ma pochodzić ze skrzynki Michała Dworczyka. Datowaną na 27 października 2020 wiadomość szef KPRM miał wysłać do kilku współpracowników, w tym premiera Mateusza Morawieckiego. To nie pierwszy wyciek, który ma pochodzić ze skrzynki Dworczyka. 

Na rosyjskiej platformie Telegram od tygodnia publikowane są treści rzekomo pochodzące ze skrzynki mailowej Michała Dworczyka, który padł ofiarą ataku hakerów.

Włamanie na skrzynkę mailową szefa KPRM. Będzie tajne posiedzenie Sejmu

Szef Kancelarii Premiera oświadczył w ubiegłym tygodniu na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę e-mail oraz skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Dodał przy tym, że "część z ujawnionych informacji i rzekomych maili została spreparowana".

Szef KPRM podkreślił jednocześnie, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny". Dworczyk ocenił, że "z całą pewnością można stwierdzić, iż celem tego typu cyberataków jest dezinformacja i w związku z tym właściwe służby specjalne RP prowadzą wszelkie niezbędne działania wyjaśniające".

Śledztwo w tej sprawie prowadzi już prokuratura, sprawa została również przekazana Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przypomnijmy, że w związku z cyberatakami na parlamentarzystów i członków rządu, zwrócił się do marszałek Elżbiety Witek z prośbą o zwołanie nadzwyczajnego i tajnego posiedzenia Sejmu. Rozpocznie się ono w środę o godz. 9. Wiadomo, że w Sali Posiedzeń kamery zostaną wyłączone i ustawione tak, aby nie była możliwa rejestracja obrad. Wyłączona zostanie też sieć wi-fi, a odłączone zostaną aparaty telefoniczne w Sali Posiedzeń i pomieszczeniach przyległych oraz studio telewizyjne.

Afera e-mailowa. Dworczyk padł ofiarą hakerów?

Tymczasem w sieci krążą kolejne screeny z korespondencji mailowej między członkami rządu. Jeden z nich udostępnił m.in. poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński. "Dlatego jutrzejsze posiedzenie Sejmu ma być niejawne. Z maila wynika, że rząd rozważał użycie wojska wobec protestujących. Czekamy na publiczny komentarz Mateusza Morawieckiego i Michała Dworczyka" - napisał na Twitterze. 

Mail, który wyciekł do internetu, datowany jest na 27 października 2020 roku. Jego autorem jest Dworczyk, a adresatami premier Morawiecki, rzecznik rządu Piotr Muller, szef Gabinetu Politycznego premiera Krzysztof Kubów oraz Mariusz Chłopik, dyrektor ds. marketingu w PKO BP (jak podaje Onet: kiedyś wiceszef Centrum Informacyjnego Rządu). 

Dworczyk uczestniczył w rozmowie na temat tego, jak rząd powinien zareagować wobec Strajku Kobiet. Jesień ubiegłego roku to był gorący czas w polskim życiu publicznym. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji na ulice w całej Polsce wyszły tysiące ludzi, aby zaprotestować przeciw - ich zdaniem - skandalicznej decyzji, która de facto zaostrzała prawo aborcyjne w kraju. Podczas niektórych demonstracji porządku na ulicach strzegli funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej, co było efektem zarządzenia premiera, które datowane było na 26.10.2020r. 

Wyciekł mail Dworczyka z października 2020. Rząd rozważał użycie wojska w trakcie protestów?

Z treści maila wynika, że podczas tych rozmów rozważany był pomysł wysłania na ulice wojska w celu zabezpieczenia zgromadzeń i pilnowania porządku podczas demonstracji. Dworczyk - który w tej wiadomości niejako podsumowuje tę dyskusję - pisze wprost, że wariant ten byłby złym rozwiązaniem.

"Użycie wojska w aktualnej sytuacji rodzi liczne ryzyka prowokacji, oskarżeń, ogromnych strat wizerunkowych dla rządu i wojska oraz budzi skrajnie negatywne skojarzenia. Obecna sytuacja powinna być zabezpieczana przez siły policyjne oraz wsparcie ze strony formacji straży pożarnej" - pisał Dworczyk. Podkreśla, że np. Wojska Obrony Terytorialnej (formacja stworzona za czasów PiS) mogłaby zostać wówczas uznana za "polityczną bojówkę", co negatywnie wpłynęłoby na jej reputację. 

Zachowanie spokoju wobec wielotysięcznego, agresywnego tłumu wymaga wieloletniego, odpowiedniego przygotowania, którego żołnierze nie posiadają [...] Użycie wojska byłoby porażką wizerunkową i sugerowałoby, iż rząd traktuje demonstrantów jak zagrożenie

Michał Dworczyk

W dalszej części maila szef KPRM twierdzi, że użycie wojska wobec demonstrantów i demonstrantek naraziłoby żołnierzy na utratę dobrego imienia m.in. "poprzez postawienie ich naprzeciwko kobiet i dzieci", naraziłoby także państwo na skojarzenia z systemami autorytarnymi (jak Białoruś czy Wenezuela). Zauważa też, że w żadnych z państw UE (podaje przykład "zaprzyjaźnionych" Węgier) armia nie została wykorzystana do tłumienia protestów. 

"Protesty muszą wygasnąć same - pomimo restrykcji epidemicznych, nie da się ograniczyć ich występowania. Emocje społeczne związane z wyrokiem TK są obecnie większe niż obawy przed zarażeniem. Należy permanentnie apelować o dialog; wskazywać, że wyrok TK to tylko orzeczenie o niezgodności z konstytucją i otwarta jest droga do racjonalnych rozwiązań ustawowych. Wskazywać na zagrożenie epidemiczne" - czytamy w mailu.

Zdaniem ministra, można by wykorzystać wojsko jedynie do zabezpieczania gmachów publicznych i kościołów, łączyć ze sobą formacje mundurowe w celu niesienia pomocy bądź wykorzystać odpowiednio przeszkolonych żołnierzy do obsługi punktów medycznych. Dworczyk twierdził też, że "rolą państwa w obecnej sytuacji jest nagłośnienie problemu oraz próba nawiązania dialogu między zwaśnionymi stronami". 

RadioZET.pl/PAP/Onet.pl/Twitter