Zamknij

Donald Tusk przyznał się do błędu. "Zaufałem za bardzo ekspertom"

04.07.2021 17:46
Donald Tusk o błędzie z podniesieniem wieku emerytalnego
fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

"Nikt nikomu nie zabierze 500 plus. To, co dała poprzednia władza, zostanie utrzymane. Temat jest zamknięty" - powiedział w niedzielę lider PO Donald Tusk. Po ogłoszeniu powrotu do krajowej polityki przyznał się do błędu w kwestii podniesienia wieku emerytalnego przez rząd PO-PSL.

Donald Tusk odpowiadał w niedzielę na liczne pytania podczas konferencji prasowej jako nowy p.o. przewodniczącego PO. Lider PO zadeklarował wolę utrzymania Koalicji Obywatelskiej, którą Platforma współtworzy z Nowoczesną, Inicjatywą Polska i Zielonymi.

Przyznał, że ma bardzo krytyczną ocenę obecnych działań kościoła. "Nie dajcie sobie wmówić, że kościół jest atakowany przez socjaldemokratów czy ludzi myślących liberalnie albo przez polską młodzież, albo kobiety. Nie, kościół jest dzisiaj niezwykle mocno atakowany przez negatywne zjawiska w obrębie kościoła. Zawłaszczenie kościoła przez polityków takich jak Kaczyński i PiS jest ciosem śmiertelnym w polski kościół. Niezdolność poważnej rozmowy w kościele o pedofilii to są ciosy dla kościoła niezwykle niebezpieczne" - mówił lider PO.

Donald Tusk o powrocie do PO, 500 plus i wieku emerytalnym. "To był mój błąd"

Nowy-stary szef PO odpowiadał też na pytania w sprawie  500 plus, czy wieku emerytalnego w Polsce. "Nikt nikomu nie zabierze 500 plus. […] To co dała poprzednia władza zostanie utrzymane. To jest nie do odebrania. Koniec kropka. Temat jest zamknięty" – zadeklarował Tusk.

Przyznał natomiast, że błędem jego rządu było podniesienie wieku emerytalnego. "Było błędem. To był mój błąd. Zaufałem za bardzo niektórym twardym ekspertom. To był mój błąd, żeby to zrobić na zasadzie przymusu" - mówił. Jego zdaniem trzeba zostawić w tej kwestii swobodny wybór Polakom. "Przechodzić na emeryturę w momencie przez siebie wybranym ze świadomością, że to oznacza taką, a nie inną emeryturę" - podkreślił Tusk.

O rządzeniu PO spoza Sejmu. "Spokojnie można się komunikować"

Tusk wykluczył możliwość startu np. w wyborach uzupełniających do Senatu, gdyby pojawiła się taka możliwość. Pytany, czy nie dostrzega przeszkody w tym, że nie zasiada w parlamencie, lider PO odparł, iż ma zaufanie do swych kolegów na Wiejskiej. "Czuję się dość bezpiecznie, bo w parlamencie jest świetna ekipa. Moja umowa z Borysem Budką - który podjął decyzję, jeszcze raz to podkreślę, świadczącą o wyjątkowej klasie politycznej - dotyczy też tego, że Borys Budka, ale także nasi współpracownicy będą bardzo, bardzo zaangażowani w parlamencie" - zaznaczył Tusk.

Przekonywał, że Platforma ma świetnych posłów i senatorów, wśród których są też "przekonujący mówcy". "Ok, mi może będzie brakowało […] tej atmosfery parlamentarnej, ale wydaje mi się, że spokojnie można się komunikować, współpracować, nie będąc w parlamencie, ale korespondując bardzo mocno z tym, co się wydarza w parlamencie" - powiedział Tusk. Były premier zdradził przy okazji nieco kulis swego powrotu do władzy w partii. "Gdy miesiąc temu ustanowiliśmy ten projekt to bezpośrednim powodem, dla którego to zrobiliśmy, była też seria sondaży, gdzie w jednym sondażu Platforma miała 9 proc., w jednym 12 proc., w jednym 13 proc. i było widać, że za dwa miesiące może w ogóle nie być Platformy" - wyjaśnił Tusk. Wyraził nadzieję, że do wyborów parlamentarnych, które powinny odbyć się na jesieni 2023 r., uda mu się odwiedzić wszystkie powiaty.

Pytany o kwestie ideowe, Tusk zadeklarował, że szanuje lutowe stanowisko zarządu Platformy w sprawie aborcji, zgodnie z którym przerywanie ciąży miałoby być legalne do 12 tygodnia ciąży, pod warunkiem jednak odbycia przez pacjentkę konsultacji z lekarzem i psychologiem.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

RadioZET.pl/PAP