Jarosław Gowin w Radiu ZET: 8 tysięcy zł w miastach to nie są wysokie zarobki

10.09.2019 09:25
Jarosław Gowin
fot. Tomasz Kawka/East News

– 8 tysięcy złotych na rękę w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań to nie są zarobki wysokie – stwierdził w Radiu ZET Jarosław Gowin. Wicepremier odniósł się w ten sposób do pomysłu zniesienia limitu składek ZUS. 

Punktem wyjścia w dyskusji był projekt dotyczący zniesienia limitu składek na ZUS, zapisany już w przyszłorocznym budżecie. Gowin nie ukrywa, że to pomysł kontrowersyjny i zarówno on, jak i kierowane przez niego Porozumienie (będące częścią Zjednoczonej Prawicy) nie jest jego zwolennikiem.

Limit ZUS zostanie zniesiony?

– Ponieważ uderza w klasę średnią, która w każdym demokratycznym kraju jest kołem zamachowym rozwoju cywilizacyjnego – powiedział. Prowadząca program Beata Lubecka przypomniała, że obecnie roczne zarobki na poziomie 142 950 zł zwalniają z konieczności opłacania składek ZUS. W przeliczeniu na miesiące kwota ta wynosi 8 tysięcy złotych miesięcznie „na rękę”.

– Trzeba się zastanowić, czy te 140 tysięcy jest odpowiednią kwotą, czy ZUS nie powinien być zniesiony, zlikwidowany od nieco wyższych wynagrodzeń. 8 tysięcy złotych na rękę w takich miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Poznań to nie są zarobki wysokie.

Zobacz także

– Moim zdaniem najlepiej by było, gdybyśmy w ogóle nie zmieniali tego przepisu – oświadczył wicepremier, dodając: „Jeśli zaś mielibyśmy likwidować limit, to zdecydowanie podniósłbym ten próg”. Dopytywany, o ile należałoby go podnieść, odpowiedział: „To już są ustalenia do ekonomistów”. Podkreślił też, że jego ugrupowanie zawsze opowiadało się za zrównoważonym budżetem. 

Obejrzyj i przeczytaj rozmowę z Jarosławem Gowinem na RadioZET.pl!

Gdy Lubecka przypomniała wyliczenia Ministerstw Finansów, wedle których rezygnacja z limitu ZUS przyniosłaby wpływy do budżetu państwa na poziomie 5 miliardów złotych rocznie, Gowin odparł, że być może trzeba poszukać innych sposobów na zwiększenie wpływów do budżetu bądź ograniczać wydatki w niektórych obszarach. 

Gowinowi kiedyś „nie starczało do pierwszego”

Wypowiedź ministra o „8 tysiącach na rękę” brzmi dość absurdalnie i może być krzywdząca zwłaszcza dla wielu osób pracujących w dużych miastach (m.in. w tzw. budżetówce), których miesięczne zarobki nie przekraczają tej kwoty, a nawet się do niej nie zbliżają.

Zobacz także

To zresztą nie pierwszy raz, gdy Jarosław Gowin zabiera głos ws. wynagrodzeń. Poprzednia, równie szeroko komentowana wypowiedź, także padła na antenie Radia ZET. W lutym 2018 roku w porannej audycji przyznał się Konradowi Piaseckiemu, że w czasach pracy w rządzie PO w latach 2011-13 zdarzało mu się być w trudnej sytuacji finansowej.

– Kiedy byłem ministrem sprawiedliwości i miałem trójkę dzieci na utrzymaniu, to czasami nie starczało mi do pierwszego – opowiada Gowin i podkreślił, że „sytuacja, w której minister, zamiast skupiać się na sprawach państwa, zastanawia się jak dożyć do pierwszego, nie jest zdrowa”.

RadioZET.pl