Zamknij

Nieoficjalnie: część zarządu PO chce uniknąć wyboru nowego szefa partii

01.07.2021 13:29
Donald Tusk, Rafal Trzaskowski
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Część zarządu PO chce za wszelką cenę uniknąć wyboru nowego szefa partii - dowiaduje się nieoficjalnie reporter Radia ZET Jacek Czarnecki. Ich zdaniem kampania wyborcza mogłaby doprowadzić do rozpadu Platformy.

Wybory w przypadku startu Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego - jak mówią nieoficjalnie politycy PO - mogłyby doprowadzić do kolejnych podziałów w partii. Jutro odbędzie się kluczowe posiedzenie zarządu PO, w czasie którego, jak dowiaduje się nieoficjalnie Radia ZET, rezygnację z funkcji przewodniczącego złożyć ma Borys Budka.

Z funkcji wiceprzewodniczącej miałaby też ustąpić Ewa Kopacz. Jej miejsce zająłby Donald Tusk, który - zgodnie ze statutem partii - jako najstarszy wiekiem wiceprzewodniczący, pełniłby funkcję szefa PO do czasu nowych wyborów.

Część działaczy PO obawia się jednak, że w czasie sobotnich obrad Rady Krajowej, któryś ze zwolenników Rafała Trzaskowskiego zgłosi wniosek o przeprowadzenie wyborów. Wybory mogłyby się odbyć we wrześniu, ale już dziś - z dużą dozą prawdopodobieństwa - można wskazać, że ich zwycięzcą byłby Donald Tusk. Jednak sama kampania wyborcza mogłaby - zdaniem naszych rozmówców - doprowadzić do rozpadu Platformy Obywatelskiej.

Dlatego grupa polityków PO chce, by p.o. szefa Donald Tusk kierował partią aż do końca kadencji w 2024 roku. Podobna sytuacja miała miejsce w latach 2014 -2016, kiedy to po rezygnacji Tuska, przez półtora roku, partii szefowała, jako p.o. przewodniczącej - Ewa Kopacz.

Radio ZET