Zamknij

Jaki broni wizyty Kaczyńskiego na Powązkach. "Nie był tam jako osoba prywatna"

14.04.2020 14:33
Patryk Jaki
fot. Marek Lasyk/Reporter

To był element uroczystości państwowych i pełnienia uroczystości państwowych, które są wyłączone z rozporządzenia. Jarosław Kaczyński nie był tam jako osoba prywatna - w ten sposób Patryk Jaki broni wizyty prezesa PiS na Powązkach, pomimo iż cmentarz był zamknięty dla pozostałych obywateli. 

Nie milkną echa piątkowej wizyty Jarosława Kaczyńskiego na Powązkach. Prezes PiS, pomimo rządowych obostrzeń oraz zamknięcia dla osób odwiedzających groby, został na teren jednej z najsłynniejszych warszawskich nekropolii wwieziony limuzyną.

Zobacz także

Fakt ten wywołał lawinę negatywnych komentarzy, zarówno ze strony innych polityków (przede wszystkim opozycyjnych), jak i internautów. Zwracano uwagę, że miliony polskich obywateli zostały pozbawione możliwości odwiedzenia grobów swoich bliskich, a pobyt Kaczyńskiego na Powązkach świadczy o tym, że poseł i przewodniczący partii rządzącej stawia siebie i swoje bliskie otoczenie ponad prawem. 

Europoseł PiS broni wizyty Kaczyńskiego na Powązkach

Nie dziwi też fakt, iż prezesa bronią zarówno sympatyzująca z obecną władzą telewizja publiczna - w poniedziałek pisaliśmy o kuriozalnym materiale w "Wiadomościach" TVP - oraz politycy Zjednoczonej Prawicy. Jednym z nich jest Patryk Jaki, który skomentował całą sytuację w rozmowie z TVN24.

To był element uroczystości państwowych i pełnienia uroczystości państwowych, które są wyłączone z rozporządzenia [...] Jarosław Kaczyński nie był tam jako osoba prywatna, tylko był w delegacji, która była częścią uroczystości państwowych w bardzo ważne wydarzenie, to znaczy 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej

- argumentował europoseł PiS. Kuriozalne były jednak kolejne odpowiedzi Jakiego na pytanie prowadzącego program Konrada Piaseckiego o to, dlaczego nie jesteśmy, jako obywatele, traktowani równo. - A czy pana rodzina zginęła w katastrofie smoleńskiej? Czy był pan częścią oficjalnej delegacji państwowej? - odparł eurodeputowany. 

Zobacz także

Gdy Piasecki skontrował go, że Barbara Nowacka nie mogła wejść na teren Powązek, mimo że straciła matkę w katastrofie w Smoleńsku, były wiceminister sprawiedliwości zasugerował, że posłanka Koalicji Obywatelskiej mogła nie chcieć uczestniczyć w delegacji z przedstawicielami PiS.

Czy chciała w ogóle wziąć w tej delegacji? Bo jestem przekonany, że gdyby chciała, to nikt by jej nie odmówił [...] Mam wątpliwości, czy chciała być razem z oficjalnymi uroczystościami, dlatego że akurat rządzi Prawo i Sprawiedliwość, a Barbara Nowacka jest przedstawicielem opozycji, która wokół tego buduje swoją kampanię wyborczą

- stwierdził. Na kolejną uwagę dziennikarza TVN24, że obchody nie miały charakteru oficjalnego, nie rozsyłano na nią zaproszeń, nie zaproszono mediów, prezes PiS wjechał limuzyną boczną bramą, Jaki zripostował, że "osoby, które oficjalnie organizowały te uroczystości, zwróciły się do przedstawicieli cmentarza, aby na symbolicznym grobie świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego i małżonki można było złożyć kwiaty" (cytat za: tvn24.pl).

Zobacz także

- Skoro może w miarę normalnie działać Biedronka, to również w miarę normalnie może działać państwo, którego ważną częścią jest śmierć prezydenta. W 10. rocznicę dobrze, że delegacja na symbolicznym grobie była, bo co roku jest - podsumował Jaki. 

RadioZET.pl/tvn24.pl