Zamknij

Kaczyński grozi senatorom PiS. Jeśli nie poprą "piątki dla zwierząt"

30.09.2020 19:55
Jarosław Kaczyński
fot. PAP

Jarosław Kaczyński miał wysłać senatorom PiS imienne listy, w których oczekiwał, że zagłosują oni za forsowaną przez niego ustawą o ochronie zwierząt. Jak podaje Gazeta.pl, prezes PiS groził parlamentarzystom, że jeśli nie poprą projektu, zawiesi ich w prawach członków partii, a nawet z niej wyrzuci. 

Nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt, która zakłada m.in. zakaz hodowli zwierząt na futra i ograniczenie uboju rytualnego tylko do potrzeb krajowych związków wyznaniowych, zajmują się obecnie senackie komisje. Senat ma 13 października rozpatrywać zgłoszone podczas prac w komisjach poprawki.

Zobacz także

Ustawę mocno forsuje Jarosław Kaczyński. W sejmowym głosowaniu sprzeciwili mu się posłowie Solidarnej Polski, co poskutkowało trwającym ponad tydzień kryzysem w koalicji rządowej. Przeciw projektowi zagłosowały także Konfederacja i PSL, poparły go natomiast Koalicja Obywatelska i Lewica. Z kolei kilkunastu posłów PiS, którzy też zagłosowali przeciw, zostało zawieszonych w prawach członków partii. 

Gazeta.pl: Kaczyński grozi senatorom PiS 

Jak dowiaduje się Gazeta.pl, Kaczyński dyscyplinuje tej kwestii także swoich senatorów. Miał do nich wysłać imienna listy, w których oczekiwał, że zagłosują za ustawą. W przeciwnym razie groził im konsekwencjami - również zawieszeniem w prawach członków partii, a nawet wyrzuceniem z jej szeregów. Groził tez senatorom-członkom klubu PiS, nienależącym do jego ugrupowania (rekomendowanym przez Solidarną Polskę i Porozumienie), że wyciągnie te zostaną wobec nich reperkusje zgodne z regulaminem. 

Zobacz także

Gazeta.pl podkreśla, że wśród parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości jest sporo krytyków dokumentu. Zwracają oni uwagę na jej niedopracowanie oraz brak notyfikacji w Komisji Europejskiej. Ich opór na niewiele się jednak zda, bo projektu prawdopodobnie i tak przejdzie głosami opozycji, która w większości (poza PSL) go popiera. 

Co zrobi Duda? Prezydent słucha rad Ardanowskiego

Co ciekawe, nadal nie wiadomo, jak zachowa się prezydent. Andrzej Duda ma bowiem wątpliwości wobec ustawy dot. ochrony zwierząt, a poza spotykał się w tym tygodniu z członkami Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz z przedstawicielami branż mięsnej i drobiarskiej. Wcześniej podczas dożynek prezydenckich zapowiedział, że podejmując decyzję dotyczącą nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt będzie miał na względzie kwestie ich humanitarnego traktowania, ale również byt i jakość życia polskich rolników. - Obiecuję to polskim rolnikom - zadeklarował wówczas. 

Zobacz także

Jak informuje Gazeta.pl, Duda w tej sprawie konsultuje się m.in. z Janem Ardanowskim, który zaraz straci stanowisko ministra rolnictwa w rządzie Mateusza Morawieckiego. Ponoć prezydent mu ufa i słucha jego rad, a Ardanowski należy do największych w PiS przeciwników tej ustawy, czemu wyraz dał nie tylko w głosowaniu sejmowym (po którym został zawieszony), ale także w wypowiedziach medialnych, gdzie zarzucił swojemu ugrupowaniu, że "zdradza polską wieś". 

Zobacz także

Teraz prezydent może tę ustawę od razu podpisać (co wątpliwe), zawetować (chociaż PiS wraz z częścią opozycji ma większość 3/5, wystarczającą do obalenia weta) lub skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. Instytucja ta, podporządkowana PiS, raczej wydała decyzję przychylną ustawie. Jak jednak zwracają uwagę rozmówcy portalu, Duda - nawet w przypadku porażki - mógłby się pozycjonować jako jedyny obrońca polskich rolników, spychając na PiS i TK odpowiedzialność za uchwalenie kontrowersyjnej ustawy. 

RadioZET.pl/Gazeta.pl/PAP