Tusk nie zostawia suchej nitki na rządach PiS. "To się musi skończyć dramatem"

09.11.2019 13:18
Donald Tusk
fot. Shutterstock

- Kryzys wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności - przekonuje Donald Tusk w wywiadzie dla belgijskiego dziennika "Le Soir" opublikowanym w sobotę przez "Gazetę Wyborczą".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Donald Tusk we wtorek ogłosił, że nie będzie kandydował w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Zobacz także

W jego ocenie pilniejszym pytaniem od tego, jaką postawę powinien przyjąć nowy prezydent, jest kwestia jaki powinien być kandydat, żeby wygrać.

Kryzys wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności.

Donald Tusk, Le Soir

Kandydatem - twierdzi Tusk - "powinien więc być ktoś, kto w sposób wiarygodny, autentyczny, z przekonaniem będzie budował poparcie ponad połowy Polaków". "Ja mam swoje bardzo wyraziste poglądy. Ale one nie są poglądami większościowymi w Polsce" - podkreślił b. polski premier.

Zobacz także

Pytany, czy chodzi o sprawy światopoglądowe odparł, że o wiele spraw - poczynając od nieodpowiedzialnej polityki finansowej.

Pomijam 500 plus, nikt już tego nie odbierze. Ale jak wiadomo, rząd PiS na tym nie poprzestał. I widać wyraźnie, że – na sposób południowoamerykański – on połączył to, co jest przyjemne, łatwe i atrakcyjne w lewicowej i prawicowej polityce. Wiadomo, że to się musi skończyć dramatem.

Donald Tusk, Le Soir

Pytany jaki więc miałby być kandydat w wyborach prezydenckich odparł, że "kluczowe jest to, by to był ktoś, kto jest przekonany do takich wartości jak konstytucja, ład demokratyczny i praworządność". "Ale kto równocześnie znajdzie autentyczny język, aby trafić do tej grupy wyborców - nie wiem, jak ona jest liczna - która z różnych powodów nie zagłosuje na mnie" - dodał.

Donald Tusk zarobi prawie półtora miliona złotych. „Na otarcie łez"

"Zawsze wolałem być na boisku aniżeli na trybunach. Ale teraz nie chodzi o to, żeby mieć satysfakcję, że się wzięło udział w walce. W tych okolicznościach trzeba spokojnie planować kilka najbliższych lat, aby zmaksymalizować szanse wygranej" - powiedział Tusk.

Według niego są już takie osoby w debacie publicznej. "Są tam nazwiska, które mają te przymioty. I mają szansę" - ocenił.

RadioZET.pl/ Gazeta Wyborcza/ PAP