Zamknij

Admin "Tygodnika NIE": Założę się, że PiS znów wygra, a ja dalej będę musiał klepać memy

01.10.2021 16:40
Michał Marszał
fot. RadioZET.pl

Ja to wszystko robię po coś, bo chciałbym żyć w lepszym kraju, żeby nie był taki, jak teraz - mówił w podcaście "Machina Władzy" na portalu RadioZET.pl Michał Marszał. Odpowiadający od kilkunastu lat za social media "Tygodnika NIE" czołowy twórca politycznych memów zdradził też tajniki swojej pracy, a także ujawnił, który polityk wytoczył mu proces, a z którego w wyjątkowy sposób zażartował. 

Tygodnik NIE to nie tylko wydawana od ponad 30 dekad kontrowersyjna gazeta pod redakcją równie kontrowersyjnego Jerzego Urbana. To także, przynajmniej od kilku lat, zupełnie nowa jakość w polskim internecie. To właśnie tam znaleźć można najświeższe, najpopularniejsze i być może najzabawniejsze memy, kolaże i inne przykłady społeczno-politycznej satyry.

Podobnie jak papierowe "NIE", tak i jego wirtualny odpowiednik lubi czasem "pojechać po bandzie". Dlatego w podcaście "Machina Władzy" portalu RadioZET.pl przepytaliśmy twórcę internetowej potęgi "NIE" - Michała Marszała, który mediami społecznościowymi tygodnika zawiaduje już od 2008 roku. 

Admin "Tygodnika NIE" w podcaście "Machina Władzy" w RadioZET.pl

Jak w ogóle trafił pod skrzydła Urbana? Zadecydował o tym przypadek, a dokładnie kontuzja, której doznał w wieku licealnym. - Podczas gry w piłkę złamałem rękę. Leżałem w szpitalu w Konstancinie. Po operacji strasznie mi się nudziło i mama przynosiła mi różne gazety - "Panią Domu", "Życie na Gorąco". Wśród tych gazet było też "NIE". Uznałem, że to było coś wspaniałego, gołe baby, przekleństwa, ostry sposób pisania o polityce - wspominał. 

Memy
fot. Tygodnik NIE/Instagram (screen)

Czy faktycznie nie brakuje mu inspiracji? - Rządy PiS sprawiły, że wręcz za dużo jest tego, co można obśmiać. To jest czasem taka robota typu "kopiuj-wklej". Ktoś od nich coś powie, ja to wrzucam i to już samo w sobie jest zabawne. Dlatego staram się znaleźć jakieś "cukiereczki", by przywalić też opozycji i innym partiom - przyznaje. Nie uniknął jednak pytania, czy jego aktywność ma jakiś głębszy cel, wykraczający daleko poza sieciowy trolling. 

CAŁA ROZMOWA Z MICHAŁEM MARSZAŁEM, ADMINEM TYGODNIKA "NIE"

Posłuchaj podcastu

- Ja to wszystko robię po coś, bo chciałbym żyć w lepszym kraju, żeby nie był taki, jak teraz - mówił, dodając, że życzyłby sobie, aby Polska była "społeczeństwem dobrobytu" oraz krajem wzajemnego szacunku. Zwrócił jednak uwagę, że PiS to swoisty "wyrzut sumienia" dla opozycji, zwłaszcza w kontekście socjalnych postulatów, np. programu 500 plus. - Mogę się nawet założyć, że będzie kolejna kadencja PiS, a ja znowu będę musiał klepać te memy - ironizował. 

Memy
fot. Tygodnik NIE/Instagram (screen)

Admin zdradził, jak wygląda jego dzień pracy, podkreślając jednak, że nie jest to aktywność wyliczona na godziny. - Najpierw odpalam telefon, sprawdzam w internecie, co się dzieje i jak to można skomentować. Staram się wymyślić przynajmniej 10 zabawnych rzeczy dziennie, ale nie zawsze mi się to udaje - opowiadał. 

- Z dziennikarstwem jest tak, że nigdy nie wiadomo, kiedy jest się w pracy, a kiedy nie. Np. teraz rozmawiamy, to trudno stwierdzić, czy jestem w pracy, z drugiej strony równie trudno, gdy np. gapię się w telefon. Ciężko jest wyznaczyć te granice - stwierdził. 

Marszał opowiedział też m.in. o procesie, który wytoczył mu - w czasach, gdy jeszcze pełnił funkcję premiera - Donald Tusk oraz o tym, w jaki sposób "wkręcił" byłego szefa MON i posła PiS Antoniego Macierewicza. Ujawnił również, ile prawdy jest w pogłoskach, że autorem treści na fanpage'ach "NIE" jest sam Jerzy Urban. 

RadioZET.pl