Zamknij

Daniel Obajtek i azjatyckie "lajki"

15.10.2021 07:57
Daniel Obajtek
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

Azjatyckie konta twitterowe "lubią" wpisy prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Pod wpisami w serwisie społecznościowym Obajtka pojawia się wiele "polubień" i "podań" ze strony azjatyckich i tureckich kont. Według ekspertów ds. bezpieczeństwa w sieci to komercyjne konta, które za opłatą "lajkują" i "retweetują" wpisy. PKN Orlen zapewnia, że nic nie wie o tej praktyce i, że zgłosił je do administracji Twittera. 

Zjawisko zauważono pod tweetami z 8 października br., dotyczącymi inwestycji w instalację pogłębionego przerobu ropy w Orlen Lietuva. Wpisy Daniela Obajtka "polubiły" i "podały dalej" konta pochodzące z Azji i Turcji.

– Mają cechy charakterystyczne dla komercyjnych kont. Krótką historię, znikomą liczbę śledzących. Tweety na tych kontach dotyczą produktów bankowych, bitcoinów czy samochodów – mówi proszący o zachowanie anonimowości ekspert ds. bezpieczeństwa w sieci. Dodaje, że ponieważ konta łatwo jest zidentyfikować jako komercyjne, pochodzą one z tańszych, azjatyckich kont. 

Daniel Obajtek i azjatyckie "lajki"

Pod jednym z wpisów Obajtka na 77 polubień, aż 47 wygląda na pochodzące z kont komercyjnych. Pod kolejnym na 100 ostatnich wyświetlanych polubień, blisko 90 pochodzi z Azji. Część kont to konta, których "lajki" i "retweety" znikają po jakimś czasie, więc ich dane przestają się wyświetlać pod wpisami Daniela Obajtka. PKN Orlen zapewnił dziennikarza śledczego Radia ZET Mariusza Gierszewskiego, że nie ma wpływu na aktywność użytkowników Twittera.

"Konto Prezesa Daniela Obajtka jest obserwowane przez blisko 40 tys. użytkowników Twittera, a zamieszczane tam wpisy często przekładają się na dużą liczbę reakcji w postaci polubień lub udostępnień, także przez media. Nie mamy jednak wpływu na to, w jaki sposób użytkownicy reagują na zamieszczane tam treści. Podkreślamy jednak, że każdy użytkownik internetu może w prosty sposób zakupić dowolną liczbę tzw. like’ów lub share’ów, które zostaną dodane pod wskazanym postem, a właściciel/administrator konta nie ma na to żadnego wpływu. Takie działania obserwowaliśmy już wielokrotnie w polskiej przestrzeni internetowej, także przy okazji kilku wpisów Prezesa Daniela Obajtka. Wszystkie takie działania, które są niezgodne z regulaminem serwisu, lub które oceniamy jako niestandardowe, zgłaszamy bezpośrednio do administracji Twittera. Tak również zrobiliśmy w sytuacji, o którą pyta Pan Redaktor" – napisano w przesłanej odpowiedzi. 

W internecie łatwo znaleźć wiele serwisów, które oferują możliwość zakupu "followersów", "lajków" i "retweetów" dla danego konta na Twitterze. Jak można przeczytać na jednym z portali, który zajmuje się social mediami: "50 międzynarodowych followersów kosztuje 3 dolary i jest to najmniejszy dostępny pakiet. Najwięcej na raz możemy kupić 2500 obserwujących za 89 dolarów. W zależności od liczby followersi będą pojawiali się na naszym koncie od 1-3 dni do 10-16 dni po to, by zachować naturalność ruchu na naszym profilu. Do wyboru mamy lajki automatyczne i normalne. Te drugie możemy kupić w cenie od 2 (25 lajków) do 349 dolarów (10.000 lajków). Podobnie jak w przypadku followersów, lajki będą pojawiały się na naszym koncie stopniowo. Pakiety i ceny retweetów są identyczne".

RadioZET.pl