Zamknij

Dobry wujek. Radio ZET sprawdza, czy warto być blisko Joachima Brudzińskiego

27.09.2021 06:14
Joachim Brudziński
fot. Grzegorz Banaszak/REPORTER

Kolega z akademika, działający w gastronomii, został nieformalnym szefem portu. Były polityk, fan samochodów – trafił do stoczni. Informatyk do zakładów chemicznych. Dziennikarz do spółki paliwowej. Znalazło się też coś dla kumpla z technikum i kuzynki z południa kraju. Co ich łączy? Joachim Brudziński. Zachodniopomorski baron PiS. Dla znajomych Jojo.

Choć pierwsze kroki stawiał w rodzinnym Beskidzie Sądeckim, to już te polityczne – w Zachodniopomorskiem. Najpierw w Porozumieniu Centrum, potem w PiS, gdzie stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi prezesa. Od kilkunastu lat twardą ręką rozdziela miejsca na wyborczych listach, a zdaniem złośliwych także i w radach nadzorczych czy zarządach państwowych spółek.

''Chciałem być marynarzem, chciałem mieć tatuaże''

Joachim Brudziński na Pomorze trafił w latach ’80. W technikum rybołówstwa morskiego zdobył fach nawigatora i swoją słynną ksywkę. Po technikum trafił na politologię. Trochę pływał, prowadził audycję w lokalnym radiu, wykładał na uczelni i został rzecznikiem prasowym.

Przyjaźni z tamtych czasów nigdy nie zapomniał.

W ’91 związał się polityką. Jeszcze na studiach wstąpił do Porozumienia Centrum, a 10 lat później, razem z politycznym mentorem Jackiem Saukiem zakładał struktury Prawa i Sprawiedliwości w Zachodniopomorskiem. Potem powolne zdobywanie wpływów, tworzenie politycznego zaplecza i budowanie relacji z prezesem partii. Skutek – pozycje w CV takie, jak: wicemarszałek sejmu, przewodniczący komitetu wykonawczego PiS, minister MSWiA i organizator niezapomnianych wakacji Jarosława Kaczyńskiego. Przez chwilę pomazaniec prezesa, dziś trochę na marginesie: w Brukseli.

Cześć, wujku

O kadrowych umiejętnościach Brudzińskiego stało się głośno za sprawą domniemanego wycieku maili z jego prywatnej skrzynki. W połowie wakacji w sieci pojawiła się korespondencja, jaką Joachim Brudziński miał otrzymać od kogoś ze swojej rodziny pod koniec 2018 roku. W wiadomości zaczynającej się od słów „Cześć Wujku” kobieta prosi o pomoc w znalezieniu pracy w spółkach skarbu państwa. Kobieta wymienia miejsca, gdzie chciałaby pracować razem z bliżej nieokreśloną przez siebie osobą. Kończy słowami – „cierpliwie czekamy na propozycje wujka”. Jeśli wierzyć zrzutom ekranu, Brudziński przesyła maila dalej do posła PiS Michała Jacha.

Osoba, której CV znajduje się w korespondencji, w marcu 2019 roku rozpoczyna pracę we wskazanym przez kuzynkę rzeszowskim oddziale PGE. Brudziński sprawy nie komentuje. Dziennikarze Radia ZET, Onetu i Gazety Wyborczej prześledzili losy innych osób zatrudnionych w spółkach skarbu państwa. Dobrych wujków i cierpliwie czekających kuzynów jest więcej.

Kolegów się nie wybiera, kolegów się ma

O tym, że Joachim Brudziński nie zapomina o kolegach, słyszę od kilku moich rozmówców. Ciężko stwierdzić, czy to prawda, ale na pewno znajomi Joachima mają dużo szczęścia, zarówno podczas wyboru, jak i przebiegu zawodowej kariery.

Aktor Przemysław Tejkowski, który z Brudzińskim jeszcze w Nowym Sączu wspólnie służył do mszy, od 5 lat dzielnie stoi na straży Telewizji Polskiej Jacka Kurskiego – zasiadając w Radzie Nadzorczej. Funkcję tę dzieli z obowiązkami prezesa zarządu Polskiego Radia Rzeszów.

Stanowisko w Organie Nadzoru akcyjnej spółki Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Na Życie znalazł Piotr Głod – były skarbnik w zachodniopomorskim PiS-ie i kolega Joachima Brudzińskiego ze szkolnej ławy, z czasów, gdy obaj uczęszczali do Technikum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu. W innej spółce grupy PZU, członkiem zarządu jest Tomasz Karusewicz, także były skarbnik PiS. Także kolega.

Nieźle ustawił się też przyjaciel Brudzińskiego z czasów studenckich, znajomy z akademika, współorganizator wielu imprez – Dariusz Śpiewak. Rządzący z tylnej, prokurenckiej kanapy Zarządem Morskich Portów Szczecin i Świnoujście. Choć formalnie prezesem jest kto inny, to, jak mówią pracownicy portu, właśnie zaufany człowiek Brudzińskiego podejmuje najważniejsze decyzje w spółce, również te kadrowe. W KRS-ie znaleźć go można także w radzie nadzorczej Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów.

Przez lata, zajmował się gastronomią. W klubie, który prowadził przy akademikach, nazywanych przez studentów „slumsami”, organizowane były spotkania działaczy PiS. A gdy Brudziński zabierał na wakacje prezesa partii, Jarosław Kaczyński jadał w knajpie Śpiewaka. Potem z Joachimem i kilkoma innymi wybrańcami jeździli na ryby. Członków męskich wypadów z prezesem Joachim zawsze wybierał uważnie.

Szef idealny

Na jednej z takich wycieczek pływał łódką i łowił ryby asystent Joachima z jego biura poselskiego, prawnik – Krzysztof Kozłowski. Od czasów nastania dobrej zmiany kolejno: wiceminister gospodarki morskiej, zachodniopomorski wojewoda i sekretarz stanu w MSWiA, gdy ministrem był Brudziński. Z funkcji, jak sam mówił, zrezygnował na początku marca 2020 roku, by skoncentrować się na działalności naukowej. Od tej pory, odrywało go już od tego tylko bycie wiceprezesem Banku PEKAO. W lipcu 2021 naukowiec rzuca także i tę posadę. Znajdując spokojną keję w radach nadzorczych Polskiego Radia Szczecin i Zakładach Chemicznych Police. Trafia też do zarządu PZU.

Po tym jak Joachim Brudziński wygrywa bilet do Brukseli, z MSWiA odchodzi także jego podwładny - sekretarz stanu Paweł Majewski. Absolwent dziennikarstwa na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, organizator Światowych Dni Młodzieży, szybko znajduje posadę w kontrolowanej przez Orlen spółce IKS Solino. Po dwóch latach awansuje do spółki-córki Obajtkowego imperium – Orlen Upstream.

Trzeci sekretarz stanu, wychowanek Brudzińskiego - Paweł Szefernaker zostaje w rządzie. Pozostaje także jednym z najbardziej zaufanych ludzi Joachima.

Jeszcze inny członek gabinetu Brudzińskiego z czasów MSWiA – Urszula Kulisiewicz, przed 5 lat nadzoruje Zarząd Morskich Portów Szczecin Świnoujście. Z funkcji odchodzi miesiąc temu. Brudziński dba o swoich podwładnych.

Polityczni żołnierze

Na odpowiednie traktowanie zasługują także ci, którzy przez lata budowali pozycje PiS na Pomorzu Zachodnim. Tych jest sporo.

Były miejski radny, Tomasz Hinc, w Prawie i Sprawiedliwości praktycznie od samego początku. Przez lata pracownik Totalizatora Sportowego. W 2016 trafia do Grupy Azoty, gdzie przez dwa lata zarabia 80 tysięcy złotych miesięcznie. Gdy Brudziński staje na czele MSWiA i ściąga do resortu wspominanego już wojewodę – Krzysztofa Kozłowskiego, Hinc staje na czele Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie. Po kolejnych dwóch latach odchodzi z funkcji, zajmując miejsce prezesa zarządu Grupy Azoty. Zaledwie oczko niżej, na stanowisku wiceprezesa Grupy, a także prezesa podległych spółce Zakładów Chemicznych Police znaleźć można Mariusza Graba. Z wykształcenia informatyk, przed laty, za czasów pierwszych rządów PiS, wiceprezes lokalnej rozgłośni szczecińskiego Radia.

Po zmianie frontu i spektakularnym odejściu z Platformy Obywatelskiej i związaniu się z PiS, mocno zasłużył się także Krzysztof Zaremba. Politolog, miłośnik zabytkowych pojazdów, stanął na czele Morskiej Stoczni Remontowej Gryfia. Nadzoruje też obsadzony przez ludzi Brudzińskiego Zarząd Morskich Portów, od ponad roku jest w Radzie Nadzorczej Orlen Paliwa.

Lista nazwisk jest długa. Wymienić trzeba między innymi niedoszłego radnego - Ryszarda Wasiłka, czyli wiceprezesa PGE. Partyjny kolega – Jerzy Dyrdał stoi na czele spółki Centrum Logistyczne Gryf. Inny członek PiS, pobity podczas roznoszenia ulotek wyborczych Joachima Brudzińskiego – Janusz Jagielski, odnalazł się na stanowisku wiceprezesa Portu w Policach.

Na koniec – na specjalne miejsca w wyliczeniu zasługuje także były minister, a obecnie sekretarz stanu w ministerstwie infrastruktury Marek Gróbarczyk. Kolega z Nowego Sącza. Towarzysz niezliczonych wypraw na ryby.

"Partia i Spółki" - rusza cykl publikacji o obsadzaniu stanowisk w spółkach Skarbu Państwa

Cykl materiałów dziennikarskich na temat skali układów i personalnych zależności w spółkach Skarbu Państwa powstaje we współpracy Radia ZET z dziennikarzami "Gazety Wyborczej" oraz portalu Onet. Pod wspólnym hasłem „Partia i Spółki” dziennikarze ujawniają sieci powiązań najważniejszych polityków partii władzy.

RadioZET