Zamknij

PiS werbuje ludzi Ziobry. Kowalski na czele Komisji Śledczej?

09.05.2022 17:22
36. posiedzenie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. N/z: Jaroslaw Kaczynski, Zbigniew Ziobro, Janusz Kowalski
fot. Piotr Molecki/East News

Kierownictwo PiS po cichu, ale konsekwentnie kusi polityków Solidarnej Polski, by przeszli do ich partii i porzucili stronnictwo ministra sprawiedliwości, jeśli Zbigniew Ziobro będzie dalej stawiał się prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Jak ustaliło RadioZET.pl, w kierownictwie PiS pojawił się pomysł, by powołać komisję śledczą, która badałaby kontrakty z Rosją w energetyce i rzekomo pro-gazpromowską politykę ekipy PO-PSL. To sposób by skusić Janusza Kowalskiego stanowiskiem szefa komisji, która dla każdego polityka może być trampoliną w politycznej karierze.

Wbrew obiegowym opiniom 18 parlamentarzystów Ziobry nie jest wcale ślepo oddanych swojemu wodzowi. Pierwsza rysa pojawiła się, gdy z Solidarnej odszedł senator Jacek Włosowicz, ale rozmowy z innymi trwają już od półtora miesiąca.

PiS próbuje naciskać na tych, którzy mogliby być skłonni do przyłączenia się do partii Jarosława Kaczyńskiego. Nazwiska, które miały być kuszone, mogą zaskakiwać, ale największe zdziwienie budzi to, że partia rządząca może być zainteresowana przyjęciem w swoje szeregi... Janusza Kowalskiego, byłego wiceministra aktywów państwowych.

Kowalski przejdzie od Ziobry do PiS?

Dziś jest on najbardziej "wyrazistym" politykiem Zjednoczonej Prawicy, a według swoich kolegów wcale nie zamierza umierać za Ziobrę i Solidarną Polskę. Jak ustaliło RadioZET.pl, w ubiegłym roku miał zostać zdymisjonowany po tym, gdy cierpliwość stracił do niego znany z opanowania wicepremier i szef MAP Jacek Sasin.

Kowalski to bez wątpienia „pitbull” Solidarnej Polski, ale zdaniem naszych rozmówców z PiS, gdyby został przyjęty w ich szeregi i nie przekraczał granic ustanowionych przez kierownictwo partii, mógłby stanowić dla nich wartość dodaną. 

- Nie ma żadnej wątpliwości, że trzeba rozliczyć ten prorosyjski kierunek rządu Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka z lat 2007-2014. Nie było bardziej pro-gazpromowskiego premiera w III RP, niż właśnie Donald Tusk - mówił w ubiegłym tygodniu w Polskim Radiu 24 Kowalski.

Słyszymy, że pomysł na powołanie komisji śledczej jest dziś bardzo realny, a na jej czele mógłby stanąć właśnie Kowalski. Według naszych informacji temat komisji mającej badać transformację polskiej energetyki i politykę surowcową ekipy PO-PSL "ziobryści" zgłaszali już w listopadzie, co miała ujawnić dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra.

Powstanie komisja badająca negocjacje z Gazpromem?

Nie było wtedy woli politycznej do takiej inicjatywy, ale po tym, jak wojna wybuchła, a Rosja Putina budzi powszechną niechęć, prześwietlanie tego, jak rząd Tuska negocjował umowę gazową z Gazpromem, daje możliwość stworzenia nowego pretekstu, by uderzać w lidera PO. Pomysł powołania komisji przypomniał też w ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Gazety Polskiej.

Kowalski ma ogromne ambicje i PiS ma mu do zaoferowania o wiele więcej niż kiedykolwiek może dostać od Zbigniewa Ziobry. [...] Nie umiem powiedzieć, czy on wierzy w to, co mówi, ale skoro kiedyś był już w Platformie i ją opuścił, to tak samo może być i tym razem

polityk Solidarnej Polski

Choć sam Kowalski mówi o sobie w kuluarach dowcipnie, że jest niezwykle spokojnym posłem i nie da się go nie lubić, realnie jest uznawany za największego radykała.

- Coś może być na rzeczy, bo od kilku tygodni koncentruje się na tematach, które są bliskie tak Solidarnej, jak i PiS - mówi inny z jego partyjnych kolegów. Co więcej, nigdy nie zapomina o tym, żeby uderzyć w Donalda Tuska i wychwalać śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zastrzega jednak, że "jak zna PiS", warunkiem wstępnym dla objęcia szefostwa komisji ma być zapewnienie lojalności Kaczyńskiemu, a nie Ziobrze.

RadioZET.pl

C