Poseł stracił prawo jazdy. Szef wielkopolskiego okręgu PiS: to moja wina

29.07.2019 18:11
Poseł stracił prawo jazdy. Szef wielkopolskiego okręgu PiS: to moja wina
fot. Piotr Jedzura /East News

Chodzi o 54-letniego Zbigniewa Dolatę z Gniezna. - To niestety moja wina, prosiłem go, żeby się nie spóźnił  - mówił "Gazecie Wyborczej" przewodniczący wielkopolskich struktur PiS, Witold Czarnecki, próbując usprawiedliwić incydent z udziałem posła.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak informuje w poniedziałek Gazeta Wyborcza, poseł Dolata jechał z prędkością 129 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym, przekraczającym tym samym ustalony limit o 79 km/godz. Został zatrzymany przez policyjny patrol drogowy.

Zobacz także

Zbigniew Dolata pełni funkcję posła od kilkunastu lat. Jest byłym nauczycielem z Gniezna. Polityk ma wystartować w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Czarnecki: Zbyszek, tylko się nie spóźnij

Posłowi Prawa i Sprawiedliwości odebrano prawo jazdy na okres 3 miesięcy.

Zobacz także

Jak wyjaśniał dziennikarzom gazety Witold Czarnecki, w sobotę w Koninie odbywało się posiedzenie zarządu okręgowego PiS.

Zobacz także

- Zbliżają się wybory, trzeba było kilka spraw omówić. Prosiłem posła Dolatę: „Zbyszek, tylko się nie spóźnij”. No i rzeczywiście bardzo chciał się nie spóźnić, a w efekcie spóźnił się jeszcze bardziej – przyznawał Czarnecki.

Jak wyglądało zatrzymanie?

Gnieźnieńscy policjanci zatrzymali 54-letniego polityka przed godziną 11.00, na drodze wojewódzkiej numer 260. Ruszyli za posłem nieoznakowanym radiowozem. W trakcie jazdy, zmierzyli prędkość, z jaką poruszał się Dolata. Na wysokości wsi Mąkownica zauważyli, że polityk pędzi 129 kilometrów na godzinę. Był to teren zabudowany, gdzie maksymalna, dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h.  Jak relacjonowała w rozmowie z GW Anna Osińska - rzeczniczka prasowa policji w Gnieźnie-  Dolata został ukarany 400-złotowym mandatem.

Zobacz także

- Jest mi przykro, jest mi wstyd. Powinienem stosować się do zasad ruchu drogowego – powiedział dziennikarzom Wyborczej zatrzymany. Jak dodawał, śpieszył się na spotkanie partyjne. Zaznaczył jednocześnie, że "pośpiech nie jest żadnym wytłumaczeniem" bo "wszyscy się gdzieś śpieszymy".

Zapewnił, że w jego przypadku kara na pewno będzie miała działanie prewencyjne.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza